1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer

Kontakt

00-891 Warszawa
ul. Chłodna 3
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
NIP 527-23-12-733
KRS 0000159843
REGON 016400767

Wycieczka na Węgry.

 

Uczestnicy ubiegłorocznej wycieczki do Chorwacji, w demokratycznym głosowaniu zadecydowali wówczas, że w 2013 roku jedziemy na Węgry. Zarząd Wojewódzki nie miał wyjścia , podjął się więc organizacji tej eskapady i 31 sierpnia ruszyliśmy do węgierskich wód termalnych w Harkanach.

Początkowo zgłosiło się dużo chętnych, potem ta grupa „topniała” i koniec- końców pojechało nas 27 osób. Dla takiej liczby Biuro Turystyczne podstawiło ……busa z przyczepą! Początkowo wzbudziło to nasze niezadowolenie, ale że humory dopisywały – o 6:30 wyruszyliśmy. Na trasie do Węgier wzbudzaliśmy zapewne sensację takim „autokarem z przyczepą”, ale plus tego był taki że mogliśmy się sprawniej poruszać i zapewne szybciej jechać. Już wieczorem byliśmy w Budapeszcie gdzie na wyspie Małgorzaty w typowej węgierskiej Czardzie, nam i innym narodowym grupom serwowano tamtejsze przysmaki, zapijane czerwonym winem. Na estradzie cały czas trwały występy folklorystyczne w takt czardaszy i innych węgierskich tańców. Na koniec węgierskie dziewczyny zeszły ze sceny i zaprosiły do tańca naszych panów, wśród których Marian B. wyróżniał się na parkiecie zdecydowanie. Po noclegu na trasie nazajutrz pojechaliśmy dalej, wstępując po drodze do pięknego wielokulturowego miasta Pecs. Zarówno ci z nas co byli tam pierwszy raz jak i pozostali, zachwycali się pięknym rynkiem z fontanną i katedrą, uroczymi starorzymskimi uliczkami z niezliczoną ilością sklepików i kafejek. Na pewno niespotykaną nigdzie budowlą jest tam meczet i kościół …. w jednym budynku. Zwiedzaliśmy również Muzeum porcelany, Katedrę i wczesnochrześcijańskie Katakumby. Naprawdę nie chciało się stamtąd wyjeżdżać, ale nie to miasto było naszym punktem docelowym. Przed wieczorem byliśmy już w uzdrowisku Harkany, gdzie zakwaterowano nas w pięknym Thermal Hotelu. Na miejscu w budynku hotelu mieliśmy basen gdzie sympatyczna dziewczyna codziennie nas gimnastykowała. Były tam też różnorakie sauny, jacuzzi, hydromasaże i dwa mini baseny z wodami siarkowymi. Jednym słowem do wyboru i koloru…. Harkány to jednak uzdrowisko i takich hoteli jest tam kilkadziesiąt, a główną atrakcją jest usytuowany w centrum miasta 14-sto hektarowy kompleks uzdrowiskowy. Kąpielisko w Harkány posiada 180 letnią tradycję (istnieje od 1823 roku). Składa się z części leczniczej Harkány Spa i rekreacyjnej - baseny zewnętrzne. Baseny zasilane są z geotermalnych źródeł z których płyną aktywne wody siarkowe o temperaturze 62o C. Za dodatkową opłatą pławiliśmy się tam codziennie i wielu z nas odczuło na swoim organizmie zbawienny wpływ tych wód na posiadane schorzenia. Wieczorami przeważnie całą grupą udawaliśmy się do tawerny przy hotelu Baranya, gdzie degustowaliśmy różne wina węgierskie, oraz konkurowaliśmy z innymi grupami (Bułgarzy, Węgrzy ) w narodowych przyśpiewkach. My śpiewaliśmy m. innymi „Szła dzieweczka”, oni przeważnie Ozo Sip. Tańczyliśmy też przy muzyce na żywo. Jako że w naszej grupie mieliśmy sporo pań – żaden z panów nie miał prawa siedzieć. A dbała o to nasza sympatyczna starościna Ania i starosta (też sympatyczny) Paweł. Dodam że para ta gdy jeździliśmy „autokarem”, przez całą trasę intonowała śpiewy, które chóralnie podchwytywali pozostali uczestnicy. W czasie pobytu w Harkanach zrobiliśmy jeszcze dwa wypady do Siklos, gdzie zwiedziliśmy zamek, oraz do Mariagyud gdzie obejrzeliśmy sanktuarium Maryjne . Po sąsiedzku w winnicy mogliśmy zakupić tamtejsze „pamiątki”, w postaci gustownych bukłaków z winem. W Harkanach w ostatnim dniu naszego pobytu odbywał się Festiwal Folklorystyczny, na który zjechały zespoły z Europy i świata, w tym zespół z polskiej Szczawnicy. Nam najbardziej podobał się występ zespołu Holloenek Hungarica z Debreczyna grającego muzykę średniowieczną. Wieczorem w tawernie Baranya , do której kilkoro z nas udało się po koncercie, spotkaliśmy znowu ten sam zespół. Okazało się że oni prawie co roku przyjeżdżają do .... Lublina na Jarmark Jagieloński ! Jak się dowiedzieli że my to lubelacy, dali nam bezpłatny, godzinny koncert przy naszym stoliku! Można się było wzruszyć.... Szczególnie się rozczuliliśmy, gdy czysto, po polsku odśpiewali, a my z nimi .....”Hej sokoły” !! Po siedmiu dniach trzeba było wracać do Polski. Wielu z nas postanowiło jeszcze tu wrócić, już pewnie indywidualnie. Tradycyjnie w czasie powrotu wysłuchaliśmy przyśpiewek ułożonych „na każdego” z wycieczkowiczów, przez naszego etatowego poetę Adama M. A potem dyskutowano na temat „gdzie pojedziemy za rok ?”. Większość była za Petersburgiem, więc ten temat daje nam materiał do przemyśleń na cały rok...

 

Adam Walczuk

 

Relacja zdjęciowa poniżej.

 

 

 

Licznik odwiedzin

3636569
Dziś
Wczoraj
Ten tydzień
Poprzedni tydzień
Ten miesiąc
Poprzedni miesiąc
Całkowity
192
1652
1844
2995355
64150
73523
3636569