1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer

Kontakt

00-891 Warszawa
ul. Chłodna 3
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
NIP 527-23-12-733
KRS 0000159843
REGON 016400767

Zadbaj, aby w Twoim domu były rośliny oczyszczające powietrze

 Rośliny doniczkowe są na tyle drogie, że stają się towarem luksusowym, na który nie wszyscy mogą sobie pozwolić w dobie kryzysu.

To wielka szkoda, bowiem pomieszczenie wypełnione kwiatami działa uspokajająco i wpływa na poprawę nastroju. Życie w sąsiedztwie roślin jest dla człowieka czymś bardziej naturalnym niż życie w otoczeniu betonu, plastiku, lakierowanego drewna i urządzeń elektrycznych.

Sadzenie roślin i kwiatów w domu jest korzystne również dla zdrowia: wiele z nich posiada zdolność oczyszczania powietrza ze szkodliwych substancji i przyczynia się znacznie do poprawy jakości powietrza, którym oddychamy.

Powietrze w budynkach jest od 5 do 10 razy bardziej zanieczyszczone od powietrza na zewnątrz

Francuskie Obserwatorium Jakości Powietrza w Budynkach (Observatoire de la qualité de l'air intérieur) przeprowadziło badania na wielką skalę, które wykazały bardzo wysoki poziom zanieczyszczenia powietrza w 10% badanych mieszkań. „Zanieczyszczenie chemiczne jest większe w budynkach niż na zewnątrz”. W 30% mieszkań zaobserwowano jednoczesne występowanie od 3 do 8 rodzajów szkodliwych substancji w wysokim stężeniu, pochodzących ze stosowanych środków czyszczących, urządzeń grzewczych, dymu tytoniowego lub roztoczy.

Najczęściej występującą w budynkach szkodliwą substancją jestformaldehyd â€“ toksyczny gaz o właściwościach drażniących i uczulających. W 2004 roku Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) zaliczyła formaldehyd do kategorii substancji o działaniu rakotwórczym. Testy wykazały jego obecność w stosowanych w gospodarstwach domowych środkach czyszczących i detergentach; w szamponach, odświeżaczach powietrza, dywanach, żelach pod prysznic, płytach pilśniowych do produkcji mebli, farbach do ścian wewnętrznych, wykładzinach podłogowych itp.

Istnieje jeszcze wiele innych substancji zanieczyszczających powietrze w pomieszczeniach zamkniętych, znanych jako lotne związki organiczne (LZO).

Substancje zanieczyszczające powietrze obecne w każdym domu

Stosowane w domu detergenty i rozpuszczalniki mogą – oprócz bardzo rozpowszechnionego formaldehydu – uwalniać równieżtrójchloroetylen i ksylen.

Kleje i substancje wiążące, włącznie ze stosowanymi do klejenia parkietu i wykładzin, wydzielają ksylen lub toluen.

Butelki i przedmioty z plastiku stanowią źródło emisji benzenu, lakierowane drewno może uwalniać pięciochlorofenol, farby użyte do malowania ścian €“ ksylen, a jeśli dodatkowo ktoś w domu jest palaczem, to prawdopodobnie wdychasz tam również amoniak.

Może się powtarzam, ale chciałbym podkreślić, że oprócz formaldehydu w pomieszczeniach zamkniętych obecne są wszystkie te lotne związki organiczne (LZO). Warto zaznaczyć, że ich występowanie zarezerwowane jest nie tylko dla produktów plastikowych.

Postęp w technikach izolacyjnych sprawił, że gazy te pozostają coraz dłużej uwięzione w naszych mieszkaniach. Wiedząc, że w budynkach spędzamy około 80% swojego czasu, może to tłumaczyć zjawisko podwojenia się w ciągu ostatnich 20 lat liczby chorób układu oddechowego o podłożu alergicznym.

Substancje zanieczyszczające nie są jednakowo szkodliwe

Stopień szkodliwości poszczególnych lotnych związków organicznych jest zależny od wielu czynników.

Z jednej strony substancje zanieczyszczające powietrze nie są szkodliwe w jednakowym stopniu. Z drugiej zaś czas oraz częstotliwość ekspozycji na substancje zanieczyszczające jest zmienny. Ponadto w obrębie jednej populacji nie wszystkie osoby reagują w taki sam sposób na kontakt z niebezpiecznymi substancjami. Niektóre grupy osób są bardziej podatne: dzieci, osoby szczególnie wrażliwe, alergicy itp.

Dla naukowców łatwe jest poznanie wpływu LZO na zdrowie w przypadku krótkiego czasu ekspozycji na niebezpieczną substancję i wysokiego jej stężenia. Trudniej natomiast jest dokładne określenie wpływu substancji szkodliwych w przypadku długotrwałej ekspozycji na nie, dużej liczby substancji oraz ich małego stężenia.

Ekspozycja może wywoływać niegroźne odczuwanie dyskomfortu lub wprost przeciwnie – poważne w skutkach infekcje. Do lekkich objawów należą zapalenie błony śluzowej nosa, podrażnienie oczu, skóry i gardła, jak również osłabienie i stany chronicznego zmęczenia.

Do poważniejszych zaburzeń należą dysfunkcje w obrębie narządów wewnętrznych człowieka: niewydolność nerek, serca, płuc, wątroby lub układu pokarmowego.

Zaskakujące odkrycie NASA dotyczące roślin

Gdy w 1973 roku zespoły NASA (amerykańska Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej) odzyskały Skylab 3, wysłaną w przestrzeń kosmiczną załogową kapsułę, zauważono, że zawierała ona ponad sto różnych lotnych związków organicznych, potencjalnie szkodliwych dla astronautów.

Podjęto więc decyzję o rozpoczęciu badań nad sposobami oczyszczania powietrza wewnątrz pomieszczeń. Doktor Wolverton był jedynym badaczem specjalizującym się w zanieczyszczeniach powietrza i metodach oczyszczania go przy użyciu roślin. Podczas badań nad oczyszczaniem powietrza skażonego bronią biologiczną odkrył, że rośliny pochodzące z bagien na Florydzie posiadają zdolność usuwania mieszanki pomarańczowej (preparatu fitoksycznego, który przez przypadek został wprowadzony do lokalnych wód podczas badań rządowych prowadzonych w bazie Eglin Air Force).

Dzięki odniesionym sukcesom mógł kontynuować swoje poszukiwania w Stennis Space Center w NASA (dawniej: Mississippi Test Facility), w którym opracował metodę wykorzystywania roślin do oczyszczania wód ściekowych pochodzących z centrów NASA. Polegała ona na zastąpieniu tradycyjnych szamb zbiornikami zarośniętymi hiacyntami wodnymi. System ten używany jest do dziś.

Dr Wolverton rozpoczął też badania nad zdolnością oczyszczania powietrza przez rośliny z lotnych związków organicznych takich jak między innymi amoniak, benzen, formaldehyd, tlenek węgla, pięciochlorofenol, toluen, trójchloroetylen, ksylen... Wszystkie te szkodliwe substancje znane były już wówczas jako drażniące i potencjalnie rakotwórcze.

Zbudował zamknięte pomieszczenie (wielkości mieszkania), doskonale izolowane, w którym umieszczał piętnaście roślin doniczkowych i wprowadzał duże ilości lotnych związków organicznych. W początkowej fazie eksperymentu po wejściu do budynku można było odczuć silne pieczenie oczu oraz problemy z oddychaniem – dwa klasyczne symptomy „syndromu chorych budynków”. Jednak po pewnym czasie dzięki roślinom stężenie lotnych związków organicznych zmniejszało się na tyle, że pozwalało to na przebywanie w pomieszczeniu bez doświadczania nieprzyjemnych dolegliwości.

W jaki sposób rośliny oczyszczają powietrze?

Substancje zanieczyszczające wnikają do roślin przez otwory w liściach nazywane aparatami szparkowymi. Aparaty te są strukturami służącymi roślinie do oddychania, fotosyntezy i transpiracji. Dzięki nim następuje wymiana gazowa między rośliną a atmosferą.

Lotne związki organiczne to substancje o małym ciężarze molekularnym, które mogą wnikać do roślin przez ich aparaty szparkowe. Gdy szkodliwe substancje znajdą się w komorze podszparkowej, wchodzą w kontakt z wodą wyściełającą ścianki tej komory.

Po przejściu w stan ciekły przedostają się do komórek roślin, w których zostają zmetabolizowane lub uwięzione.

Substancje szkodliwe mogą również zwyczajnie odkładać się na liściach. Wchodzą w kontakt z kutykulą – cienką warstwą pokrywającą zewnętrzną ścianę komórek epidermy, która chroni roślinę przed czynnikami zewnętrznymi. Mogą także przedostawać się do wnętrza liści. (1)

Jakie kwiaty wybierać?

Rośliny oczyszczające powietrze w domu to między innymi:

  • Azalia €“ pomaga obniżyć poziom ksylenu, amoniaku i tlenku węgla. Najlepiej umieść ją w kuchni lub łazience, w których substancje te występują najczęściej. Nawiasem mówiąc, dodatkową zaletą tej rośliny (przynajmniej dla mnie) jest jej piękny wygląd, szczególnie w okresie kwitnienia.
  • Bluszcz €“ jest łatwy w pielęgnacji i posiada zdolność pochłaniania substancji toksycznych takich jak formaldehyd, benzen i trójchloroetylen. Doniczkę z bluszczem dobrze jest postawić w biurze, sypialni lub pokoju dziennym.
  • Chryzantemy €“ rozkładają amoniak, benzen, formaldehyd, tlenek węgla i trójchloroetylen. Możesz umieszczać je w każdym miejscu!
  • Fikus €“ roślina niemal niezniszczalna, również pochłania amoniak, formaldehyd i ksylen.

Zdrowia życzę!
Jean-Marc Dupuis

PS: Jeśli myślisz, że te informacje mogą zainteresować kogoś znajomego, śmiało mu je prześlij. A jeśli jeszcze nie jesteś prenumeratorem Poczty Zdrowia, a również chciałbyś otrzymywać ten newsletter bezpłatnie, możesz podać swój adres e-mail tutaj.

Na pewno otrzymujesz wiele - mniej lub bardziej wiarygodnych – ofert naturalnych leków przeciw różnym problemom zdrowotnym. Tylko niektóre z nich rzeczywiście są skuteczne.

W co wierzyć? Jak wybrać preparaty, które naprawdę pomogą Ci chronić zdrowie, nie wydając fortuny (na przykład wykorzystując to, co masz na półce w swojej kuchni)? Tutaj znajdziesz wiarygodne, bezstronne, udowodnione naukowo informacje na ten temat.http://pocztazdrowia.pl/landing/dossier/?c=DN01IJPZ00&welcome

Jeśli masz konto na Facebooku, polub facebookową stronę Poczty Zdrowia i „polub“ ją. Znajdziesz tu codziennie ciekawe artykuły, zyskasz możliwość dzielenia się swoimi komentarzami i wymiany poglądów z innymi osobami, łatwo udostępnisz też ważne informacje swoim znajomym... Wejdź na: www.facebook.com/PocztaZdrowia

****************

Źródła:
Opis roślin usuwających zanieczyszczenia lotne z powietrza znajduje się na stronie internetowej w języku francuskim poświęconej tej tematyce: http://www.plantes-depolluantes.com/plantes.php

Dieta odmładzająca tętnice

Szanowny Czytelniku,

jeśli o Twoich tętnicach można powiedzieć, że nie są w najlepszym stanie, to przyjmowanie leków i takie zabiegi jak pomostowanie, angioplastyka czy transplantacja przyniosą Ci jedynie tymczasowe rozwiązanie.

Na czym polegają sprawdzone naturalne sposoby i metody, którymi można zastąpić powszechnie stosowane leki i uniknąć niebezpiecznych skutków ubocznych ich przyjmowania? Sprawdź w Naturalnie Zdrowym Być.

W najnowszym numerze między innymi:
Prostata – wszystkie rozwiązania pozwalające uniknąć skalpela.
Bakteria, która leczy raka.
Witaminy i minerały: zalecenia, które wprowadzają zamęt.
Skuteczność homeopatii wykracza poza efekt placebo – wywiad z dr. Alainem Paulem.
Interpretacja badań krwi dla dociekliwych: sekrety glikemii.
Kozieradka – broń na cukrzycę.
Ciąża: witamina B9 zmniejsza ryzyko autyzmu.

Tego typu operacje są skuteczne tylko w nagłych przypadkach takich jak zawał, zakrzepica, niektóre rodzaje udarów mózgu oraz w innych zagrożeniach życia.

Jedynym pewnym sposobem na poprawienie kondycji serca i tętnic na długie lata jest zmiana sposobu życia:
uprawianie sportu,
prawidłowe odżywianie i
rzucenie palenia.

Leki mające obniżyć poziom cholesterolu we krwi są tak naprawdę nieskuteczne.

Po przyjęciu statyn, czyli leków mających na celu obniżenie poziomu cholesterolu, jego stężenie spada nagle o 10-30%, bez żadnej zmiany w trybie życia czy sposobie odżywiania.

Czy przyjęcie takiego leku zmniejsza ryzyko zgonu? Odpowiedź niestety brzmi: nie.
Sprawa nie jest aż tak prosta

Statyny jedynie zatrzymują produkcję cholesterolu przez wątrobę. Nie chronią jednak serca, ponieważ zawał tego organu wywołany jest najczęściej powstałym zakrzepem. Cholesterol nie ma nic wspólnego z powstaniem zakrzepu.

Obniżenie poziomu cholesterolu we krwi nie eliminuje ryzyka wystąpienia zawału. Co gorsze – działa wręcz odwrotnie! Ze względu na to, że cholesterol jest składnikiem niezbędnym dla błon komórkowych, a obniżenie jego poziomu we krwi może osłabić komórki śródbłonka naczyń, a tym samym tętnice.

Obecnie uważa się, że statyny podnoszą ryzyko wystąpienia krwotocznego udaru mózgu1 (wylewu krwi do mózgu wywołanego pęknięciem tętnicy, co może doprowadzić do tak poważnych konsekwencji jak paraliż, a nawet do zgonu). Podejrzewa się także, że mogą one sprzyjać rozwojowi nowotworów2.

Środki masowego przekazu podają, że problem polega na tym, że cholesterol zwęża światło tętnic, tak jakby gromadził się on w naczyniach krwionośnych jak kamień w rurach.

W rzeczywistości podobne przesłanki to nic innego jak mit nieznajdujący żadnego naukowego potwierdzenia.

To prawda, że niezdrowe tętnice stają się coraz węższe. Zjawisko to nazywa się stenozą. Jednak nie jest ona wywołana nagromadzeniem cholesterolu, a twardnieniem tętnic, które pokrywają się bliznami.

Wewnątrz takiej blizny kumulują się kryształki cholesterolu, wapnia oraz włókna kolagenu i powstają blaszki miażdżycowe.

Twardnienie tętnic i tworzenie się blaszek miażdżycowych nazywane jest przez lekarzy miażdżycą, ale nie ma ona nic wspólnego z cholesterolem. Cholesterol występujący we krwi nie wywołuje miażdżycy, a jedynie stanowi jeden z elementów składowych płytek miażdżycowych i odpowiada za 10% ich składu.

Właśnie dlatego obniżanie poziomu cholesterolu jest tak mało skuteczne w zwalczaniu miażdżycy.

Uszkodzenia błony tętnic wynikają z procesu starzenia, ekspozycji na dym papierosowy, zanieczyszczeń powietrza, nieprawidłowego odżywiania, braku aktywności fizycznej. Błona ta, zwana śródbłonkiem lub endothelium jest zbudowana z komórek wrażliwych na wymienione wyżej czynniki. Zwłaszcza regularne uprawianie sportu sprzyja odnawianiu enodthelium.

Zaniedbywanie śródbłonka nieuchronnie prowadzi do powstawania w tętnicach stanów miażdżycowych.

Miażdżyca występuje wskutek niezdrowego, siedzącego trybu życia i niewłaściwego odżywiania, a zwalcza się ją nie lekarstwami, a zbilansowaną dietą i higieną życia, w tym częstym uprawianiem sportu.
Sprawdzona dieta przeciwko chorobom serca

Zdrowe odżywianie jako środek przeciwdziałania miażdżycy nie polega wcale na obniżaniu poziomu cholesterolu. Wszystkie badania kliniczne, zarówno oparte na zmianie diety, jak i na leczeniu farmakologicznym, które miały na celu jego zredukowanie we krwi pacjentów (aby tym samym zmniejszyć ich śmiertelność) zakończyły się niepowodzeniem. Zostało to potwierdzone naukowo3.

Niemniej jednak istnieje dieta, która pozwala na znaczne obniżenie ryzyka wystąpienia zawału serca.

W latach 90. we Francji przeprowadzono najbardziej rygorystyczne i najbardziej miarodajne badania w tej kwestii, które niezbicie potwierdziły pozytywny wpływ odpowiedniej diety na zmniejszenie śmiertelności wśród osób o słabym zdrowiu, cierpiących na choroby serca i tętnic.

Badanie pod nazwą Lyon Diet Heart Study (z ang. „lyońskie badanie nad wpływem diety na serce”) przeprowadzono pod kierunkiem dra Michela de Lorgerila i Serge’a Renaudina. Jego wyniki, opublikowane w 1999 roku w szanowanym czasopiśmie medycznych „The Lancet”, wykazały, że tradycyjna dieta śródziemnomorska w przypadku pacjentów po zawale mięśnia sercowego zmniejsza ryzyko wystąpienia kolejnych powikłań sercowo-naczyniowych o 50–70% i zwiększa szanse przeżycia o 50%.

Żaden wcześniej znany sposób leczenia nie jest aż tak skuteczny.

Co więcej, w badaniu wzięło udział wiele osób o bardzo słabym stanie zdrowia i nie wszyscy badani zastosowali się w stu procentach do zaleceń w ramach tej diety. Nie poproszono ich na przykład o wykonanie określonych ćwiczeń fizycznych.

Wyniki badania byłyby prawdopodobnie jeszcze bardziej spektakularne, gdyby wszystkie zalecenia były ściślej egzekwowane.
Na czym polega dieta śródziemnomorska?

Dr Michel de Lorgeril w swojej książce pod tytułem „Cholestérol, Mensonge et Propagande” („Cholesterol, kłamstwo i propaganda”) opisuje dietę śródziemnomorską, wskazując na to, co dokładnie pozwoliło na osiągnięcie wyników badania:

„Dieta śródziemnomorska jest bogata w nierafinowane zboża, przede wszystkim pszenicę spożywaną pod postacią pieczywa i makaronów, kaszę kuskus, jak również świeże, sezonowe owoce i warzywa.

Warzywa liściaste powinno się spożywać podczas każdego posiłku. Dieta polega także na spożywaniu warzyw suchych: fasoli, bobu, grochu, ciecierzycy i soczewicy. Mieszkańcy regionu śródziemnomorskiego jedzą dużo orzechów (włoskich, laskowych, migdałów), a w czasie zimy również suszonych owoców takich jak słynne rodzynki korynckie, figi czy morele.

Z kolei jaja, ryby i mięso (w niektórych partiach tego regionu przede wszystkim drób i króliki) spożywają w umiarkowanych ilościach.

Jeśli chodzi o wyroby mleczne, sięgają tylko po produkty przetworzone (sery, jogurty), zwłaszcza na bazie mleka owczego i koziego w małych lub umiarkowanych ilościach.

Do przyrządzania posiłków stosuje się wyłącznie oliwę z oliwek. Masła oraz oleju słonecznikowego i kukurydzianego nie używa się w ogóle.

W kuchni wykorzystuje się ponadto aromatyczne zioła (rozmaryn, tymianek, oregano), czosnek, cebulę, sok z cytryny i z innych cytrusów”3.

Należy także podkreślić, że dieta śródziemnomorska jest bogata w kwasy omega-3. Oliwę z oliwek można uzupełnić olejem rzepakowym, w którym zawartość kwasów omega-3 jest wysoka. Najczęściej spożywane ryby w tej diecie to sardynki i anchois, również bogate w te właśnie kwasy. Podczas badania Lyon Diet Heart Study uczestnicy otrzymywali nieodpłatnie specjalną margarynę na bazie oleju rzepakowego. W przypadku osób pijących alkohol zaleca się picie jednego kieliszka (100 ml) dobrej jakości czerwonego wina, które, dzięki wysokiej zawartości polifenoli (antyoksydantów), chroni tętnice.

Wszystkie szczegóły na temat diety śródziemnomorskiej można znaleźć w książce Michela de Lorgerila „Prévenir l’infarctus et l’accident vasculaire cérébral” („Zapobieganie zawałom i udarom mózgu”) w której dwanaście rozdziałów poświęconych jest właśnie tej diecie. Książka jest napisana w języku francuskim.
Sekret diety śródziemnomorskiej

Cóż to za zbieg okoliczności, że dokładnie w momencie, kiedy piszę ten list, dwóch naukowców postanowiło ogłosić, że odkryło sekret diety śródziemnomorskiej4.

Według nich nienasycone kwasy tłuszczowe (oliwa z oliwek, orzechy itp.) preferowane w diecie śródziemnomorskiej w stosunku do nasyconych (produkty pochodzenia zwierzęcego, produkty przemysłowe), wchodzą w reakcję z nitratami i nitrytami występującymi w warzywach, stanowiących jeden z podstawowych typów pokarmu zalecanego w ramach tej diety.

Reakcja chemiczna między nienasyconymi kwasami tłuszczowymi a nitratami i nitrytami prowadzi do powstania kwasów tłuszczowych „nitro”, które hamują enzym biorący udział w regulacji ciśnienia krwi.

Chodzi o eksperyment przeprowadzony na myszach.

Moim zdaniem ciężko jest, o ile w ogóle jest to możliwe, zidentyfikować jeden główny efekt diety śródziemnomorskiej tak jakby była ona środkiem farmakologicznym.

W rzeczywistości dieta ta jest sztuką zdrowego trybu życia i jest korzystna dla zdrowia, ponieważ odpowiada naturalnym potrzebom organizmu.
Jaką rolę odrywa w tym wszystkim gluten?

Nietrudno zauważyć, że dieta śródziemnomorska opiera się w dużej części na zbożach, zwłaszcza na pszenicy o wysokiej zawartości glutenu. Dr de Lorgeril opublikował wyniki badań w czasopiśmie „Food, Sceinces & Nutrition”, które potwierdzają szkodliwość współczesnych zbóż poddanych hybrydyzacji. Ich modyfikacja jest głównym powodem występowania nietolerancji glutenu u ludzi5.

Osoby, które nie tolerują glutenu lub cierpią na choroby związane ze współczesnymi zbożami, powinny zastąpić produkty pełnoziarniste brązowym ryżem, który charakteryzuje się również niskim indeksem glikemicznym.

Nie można również zapomnieć o roślinach strączkowych, które z natury nie zawierają glutenu (soczewica, czerwona i biała fasola, groch, ciecierzyca).
Stawianie sobie realnych celów

Badania dra Michela de Lorgerila dotyczyły pacjentów dotkniętych zawałem. Zamieszkiwali oni Lyon lub okolice, a dieta większości z nich była prawdopodobnie bogata w wędliny, wyroby cukiernicze oraz mięsa w sosach. Nie były to osoby zorientowane na zdrowy styl życia, a wręcz przeciwnie.

Porady dotyczące odżywiania muszą być wykonalne i praktyczne dla osób, które mają się do nich stosować. Lekarze leczą ludzi, a nie maszyny.

Zdaję więc sobie sprawę z tego, że wprowadzanie zmian w sposobie odżywiania nie powinno polegać na zastosowaniu wszystkich zaleceń natychmiastowo. Powinno raczej stopniowo, w miarę sił zmierzać we właściwym kierunku.

Mam nadzieję, że niniejszy list pomoże osobom cierpiącym na problemy z tętnicami podjąć decyzję o przestawieniu się na zdrowszy styl jedzenia i na aktywność fizyczną.

Zdrowia życzę,
Jean-Marc Dupuis

PS Jeśli jeszcze nie jesteś prenumeratorem Poczty Zdrowia, a również chciałbyś otrzymywać ten newsletter bezpłatnie, możesz podać swój adres e-mail na tej stronie.

Choroba... Ból...
Czy lekarz zaproponował Ci WSZYSTKIE rozwiązania?

Niestety, lekarze zwykle nie proponują pacjentom terapii naturalnych. Nie robią tego z braku czasu, odpowiedniego przeszkolenia, ale również z uwagi na regulacje prawne. A przecież terapie naturalne są bardzo skuteczne, jeśli chodzi o leczenie bólu i wielu chorób! Poznaj te naturalne terapie

Zapraszam Cię do śledzenia Poczty Zdrowia na naszym oficjalnym profilu na Twitterze oraz na naszym fanpage'u na Facebooku.

NOWOŚĆ! Zbiór najlepszych artykułów z newslettera Poczta Zdrowia jest już dostępny w formie e-booka Kroniki Poczty Zdrowia. Kliknij po więcej informacji.

Źródła:

1. „Modifiable Etiological Factors and the Burden of Stroke from the Rotterdam Study: A Population-Based Cohort Study” badanie opublikowane w kwietniu 2014 roku.

2. Szwedzkie badanie opublikowane w czerwcu 2013 r. w czasopiśmie naukowym „PlosOne”.

3. Michel de Lorgeril, Cholestérol, Mensonges et Propagande, książka wydawnictwa Thierry Souccar, wydanie pierwsze 2007.

4. Charles R.L. et coll., PNAS, April 24, 2014; http://www.pnas.org/content/111/22/8167.abstract

5. De Lorgeril M. Salen P. Gluten and wheat intolerance today: are modern wheat strains involved ? Int J Food Sci Nutr, luty 2014.

Choroba zwyrodnieniowa stawów.

Choroba zwyrodnieniowa stawów (artroza) jest bardzo powszechną dolegliwością, z powodu której co roku miliony ludzi udają się do lekarza (we Francji cierpią na nią aż 4 miliony osób, w Polsce - ok. 2 milionów).

Dla przemysłu farmaceutycznego jest kurą znoszącą złote jaja, wykorzystywaną do granic przyzwoitości, co doprowadziło do wybuchu skandalu z lekiem Vioxx (lek przeciwzapalny stosowany w leczeniu bólu wywołanego artrozą, w 2004 r. wycofany z rynku, ponieważ stanowił zagrożenie dla serca).

Choroba zwyrodnieniowa stawów objawia się bolesnością, obrzękiem, upośledzeniem ruchomości jednego lub kilku stawów. Każdy ruch sprawia ból – można więc zapomnieć o grze w piłkę, tańcu, nartach czy tenisie, nie mówiąc już o bieganiu, dżudo, karate czy podnoszeniu ciężarów.

Niektórzy pacjenci nie są w stanie chodzić po schodach, a bywają nawet przypadki całkowitego unieruchomienia. Krótko mówiąc, jest to choroba bardzo uciążliwa i dlatego osoby na nią cierpiące od dawna garściami sięgają po leki przeciwzapalne, kortyzon i chemiczne analgetyki (leki przeciwbólowe).

Leki początkowo przynoszą ulgę. Cud – nagle znów możesz otwierać słoiki, łupać orzechy, uprawiać ogródek! Przez kilka miesięcy €“ ba, może nawet lat €“ na nowo odkrywasz drobne życiowe przyjemności.

Po pewnym czasie ataki choroby stają się jednak silniejsze i coraz dłuższe. W dobrej wierze łykasz pigułkę za pigułką €“ przez siedem, dziesięć, piętnaście dni… aż zauważasz, że nie tylko leki są mniej skuteczne niż wcześniej, ale dodatkowo całkiem rozregulował się Twój układ trawienny. Biegunki, zaparcia, bóle brzucha, wreszcie krwawienia €“ zaczynasz się niepokoić. Pojawia się pytanie: czy kontynuować leczenie, czy bóle stawów nie były jednak mniejszym złem…

I, niestety, jest to pytanie zasadne. Chorobę zwyrodnieniową stawów wywołuje zapalenie chrząstki €“ tej „poduszki” chroniącej zakończenia kości i umożliwiającej płynne zgięcia stawów. W przypadku artrozy czynniki zapalne w stawach niszczą chrząstkę, która pęka, wyciera się i może nawet całkowicie zaniknąć, pozostawiając kości zupełnie nieosłonięte. Wówczas przy każdym ruchu kości pocierają o siebie, a to sprawia ból i dodatkowo zaostrza stan zapalny objawiający się obrzękiem stawów.
Jedynym skutkiem działania leków jest
łagodzenie bólu

Dzisiejsze leki, również te najnowocześniejsze, jedynie uśmierzają ból. Zupełnie nie oddziałują na chrząstkę, która ulega postępującej degeneracji.

To dlatego działają jedynie na krótką metę. W dłuższym okresie ich skuteczność maleje i wreszcie całkowicie zanika, wraz z zanikiem tkanki chrzęstnej. Wówczas leki powodują tylko skutki uboczne, a te potrafią być niebezpieczne. Jest jednak i dobra wiadomość: ostatnie badania naukowe wykazały, że medycyna naturalna oferuje bardzo ciekawe sposoby na chorobę zwyrodnieniową stawów.

Niewykluczone wręcz, że artroza jest jednym ze schorzeń, które rokują największe nadzieje. Wielu pacjentów zdołało już całkowicie uwolnić się od bólu dzięki rozwiązaniom zgodnym z naturą.

Opiszę dziś kilka możliwych kuracji, które powinny przynieść ulgę większości pacjentów. Proszę się jednak nie niepokoić, jeśli żadna z nich się nie sprawdzi €“ będę w newsletterze Poczta Zdrowia często wracać do tematu choroby zwyrodnieniowej stawów, aby omówić wszystkie jej aspekty, a przy okazji podpowiedzieć wiele skutecznych metod leczenia.
Przeciwbólowo: hakorośl

Bardzo proszę znawców medycyny naturalnej o wybaczenie, że zaczynam od tak „oczywistej oczywistości”. Hakorośl można dziś kupić na każdym rogu. Nie występuje już chyba tylko w dworcowych automatach z przekąskami (ale pewnie i tam wkrótce zagości). Roślina ta robi ostatnio taką furorę, że jej uprawy w Afryce stają się przyczyną (kolejnej) katastrofy ekologicznej.

Hakorośl uprawia się na piaszczystych pustyniach Republiki Południowej Afryki i Namibii. Z jej korzeni wytwarza się żelatynowe kapsułki zawierające główne substancje czynne: harpagozyd, harpagid, prokumbozyd, prokumbid, substancje o działaniu przeciwzapalnym i przeciwbólowym.

Kuracja tą rośliną działa zazwyczaj szybko i spektakularnie w przypadku reumatyzmu, przynosząc choremu ulgę i umożliwiając zmniejszenie dawek zażywanych leków. Wiele osób przyznaje, że już nie potrafi się bez niej obejść.

W badaniu opublikowanym w 2003 r. wykazano zdecydowane złagodzenie bólu i innych objawów choroby zwyrodnieniowej stawów u 75 pacjentów leczonych hakoroślą. Ból zmniejszył się o 25 do 45% i o tyle samo wzrosła mobilność pacjentów1. Wyniki wszystkich badań poświęconych temu zagadnieniu sugerują, że hakorośl jest równie skuteczna jak środki farmaceutyczne w łagodzeniu stanów zapalnych i bólów związanych z artrozą.

Weźmy na przykład zupełnie niedawno przeprowadzone badanie francuskie, którym objęto 122 osoby z chorobą zwyrodnieniową stawu biodrowego i kolanowego. Przez cztery miesiące jedna grupa ochotników stosowała hakorośl w dawce 435 mg na dobę, a druga przyjmowała lek przeciwzapalny pod nazwą diacereina. Obie grupy uzyskały takie same rezultaty pod względem redukcji bólu, jednak po zakończeniu badania pacjenci przyjmujący hakorośl stosowali mniejsze dawki leków niż przed badaniem. Również na biegunkę skarżyli się rzadziej (o 26%) niż pacjenci poddani chemicznej terapii przeciwzapalnej2.

W innym badaniu z 2003 r. na 44 przypadkach porównano skuteczność hakorośli i rofekoksybu. Pacjenci mogli równolegle kontynuować swoje standardowe leczenie lub przerwać je, gdyby poczuli się lepiej. Po sześciu tygodniach od rozpoczęcia badania 10 pacjentów zdołało dzięki hakorośli przerwać swoje standardowe leczenie na dłużej niż 5 dni. W grupie rofekoksybu było to możliwe tylko u 5 pacjentów. W pozostałych przypadkach redukcja bólu była porównywalna w obu grupach, z tym że u osób zażywających rofekoksyb wystąpiło dwa razy więcej efektów niepożądanych3.

I po bólu...
Imbir €“ nieznane właściwości przeciwzapalne

Jak już wiemy, pozbycie się bólu to za mało. Trzeba jeszcze zredukować stan zapalny wywołany przez czynniki zwane interleukinami, które wpływają niszcząco na chrząstkę.

Medycyna ajurwedyjska stosuje imbir (Zingiber officinale) jako podstawową roślinę do zwalczania wszelkiego rodzaju stanów zapalnych. W przeprowadzonych niedawno badaniach potwierdzono właściwości przeciwzapalne substancji zawartych w imbirze. Niektórzy naukowcy twierdzą wręcz, że mógłby on z powodzeniem konkurować z lekami najnowszej generacji4.

To właśnie wielowiekowa tradycja leczenia imbirem skłoniła w 1992 r. naukowców do próby zastosowania jego sproszkowanego korzenia w leczeniu choroby zwyrodnieniowej stawów. Po 3 miesiącach stosowania trzy czwarte pacjentów odczuło poprawę. Część z nich kontynuowała kurację opartą na imbirze przez ponad dwa i pół roku bez żadnych istotnych działań niepożądanych5.

W opiniotwórczym czasopiśmie medycznym „Arthritis and Rheumatism” ostatnio opublikowano wyniki ciekawego badania klinicznego: osobom cierpiącym na chorobę zwyrodnieniową stawu kolanowego przez 6 tygodni podawano imbir i placebo. Uczestnicy mogli zażywać farmaceutyki chemiczne, gdyby ból był zbyt silny. W trakcie badania ani lekarze prowadzący, ani pacjenci nie wiedzieli, kto zażywa imbir, a komu podaje się pigułki o działaniu obojętnym (placebo). Taki rodzaj badania nazywa się fachowo „badaniami kontrolowanymi o podwójnie ślepej próbie”, a ich wyniki uznaje się za najbardziej wiarygodne.

Pod koniec badania naukowcy stwierdzili, że pacjenci zażywający imbir (w odróżnieniu od tych, który otrzymywali placebo) poruszają się z większą swobodą, słabiej odczuwają ból i mają mniej zesztywniałe stawy, co oznacza, że imbir okazał się bardzo skuteczny w leczeniu artrozy6. To jednak dopiero początki badań nad stosowaniem imbiru jako leku na chorobę zwyrodnieniową stawów i trzeba jeszcze poczekać na potwierdzenie tych wyników, aby mieć pewność co do skuteczności tej terapii.
Spowolnienie postępu choroby dzięki kwasom
omega-3

Trzecią strategiczną bronią w walce z chorobą zwyrodnieniową stawów są substancje, które pomagają spowolnić postęp choroby, a mianowicie kwasy tłuszczowe omega-3.

Kwasy omega-3 to kolejny „szlagier” medycyny naturalnej, którego skuteczność jest już niezaprzeczalnie uznana nawet przez medycynę konwencjonalną. Jest to rodzina kwasów tłuszczowych występujących w zielonych roślinach, orzechach, tłustych rybach (sardela, śledź, makrela, sardynka, łosoś), siemieniu lnianym, oleju rzepakowym, orzechowym i lnianym. Po ich spożyciu z kwasów tłuszczowych powstają związki o silnych właściwościach przeciwzapalnych.

Doktor Bruce Caterson z uniwersytetu w Cardiff (Walia) już od 1998 r. zgłębia wraz z zespołem potencjalne korzyści ze stosowania suplementacji kwasów omega-3 w chorobie zwyrodnieniowej stawów. Po kilku udanych eksperymentach przeprowadzonych w laboratorium na zwyrodniałej tkance chrzęstnej naukowcy opublikowali właśnie wyniki swoich pierwszych prób na ludziach.

Również one okazują się bardzo obiecujące. W badaniu uczestniczyło 31 osób z chorobą zwyrodnieniową stawów zakwalifikowanych do operacji wszczepienia protezy stawu kolanowego. Połowa uczestników przez 10 do 12 tygodni przed zabiegiem przyjmowała 2 razy na dobę kapsułki zawierające 1 g oleju z wątroby dorsza wzbogaconego w kwasy omega-3. Druga połowa otrzymywała placebo. Po operacji przebadano usuniętą chrząstkę.

Wyniki: w 86% przypadków z grupy kwasów omega-3 – w porównaniu do 26% z grupy placebo – w chrząstce nie było śladu (lub były niewielkie ilości) niszczycielskich enzymów. Zdaniem autora badania, profesora Catersona, „jest to konkretny dowód na to, że suplementacja kwasów tłuszczowych omega-3 może spowolnić lub nawet powstrzymać degenerację chrząstki i złagodzić stan zapalny oraz ból towarzyszący artrozie”. Również w tym przypadku mamy jednak jeszcze za mało danych, choć są one obiecujące.
Odbudowa chrząstki:
glukozamina i chondroityna

Najlepsze zostawiłem na deser: dwie naturalne substancje, które mogą przyczynić się nawet do odwrócenia procesu chorobowego w artrozie, czyli €“ innymi słowy €“ odbudować chrząstkę i odmłodzić nasze stawy o kilka lat.

W chrząstce zawarte są cząsteczki, które działają jak gąbka: wchłaniają i przechowują wodę, zapewniając w ten sposób giętkość i elastyczność tkanek stawowych. Są to tak zwane proteoglikany (choć mniejsza o nazwę) €“ bez nich chrząstka nie jest odporna na uderzenia, marszczy się, pęka i może całkowicie zaniknąć.

Aby komórki naszych stawów mogły wytwarzać proteoglikany, potrzebują dwóch substancji: glukozaminy i chondroityny. Zwykle wytwarzane są one przez chondrocyty z glukozy dostarczanej w diecie w wyniku kilku reakcji biochemicznych. Jednak w przypadku artrozy chondrocyty, nawet dobrze zaopatrzone w glukozę, nie są już w stanie właściwie wywiązywać się z tego zadania.

Naukowcy zauważyli, że dużo lepsze rezultaty otrzymuje się, dostarczając do chondrocytów gotową glukozaminę i chondroityny w postaci doustnych suplementów. W niektórych przypadkach substancje te stymulują wytwarzanie proteoglikanów i normalizują metabolizm tkanki chrzęstnej. Nie tylko zatrzymuje się jej degeneracja, ale nawet może się zacząć odbudowa nowej chrząstki.

Większość prowadzonych od ponad 20 lat badań potwierdza skuteczność suplementacji glukozaminy w łagodzeniu bólu towarzyszącego lekkim lub niezbyt ciężkim przypadkom choroby zwyrodnieniowej stawów. Poprawa następuje po 2 do 8 tygodni leczenia i utrzymuje się przez kilka tygodni po jego zaprzestaniu. Wynika to z właściwości przeciwzapalnych glukozaminy7.

Ponadto – i na tym właśnie opiera się przewaga glukozaminy nad lekami przeciwzapalnymi – w niektórych przypadkach może ona ustabilizować proces degeneracji chrząstki. Dwa badania kliniczne z udziałem chorych na artrozę stawu kolanowego wykazały, że przyjmowanie 1500 mg siarczanu glukozaminy codziennie przez 3 lata pomaga powstrzymać postęp choroby8, 9. Nie zgłoszono żadnych istotnych działań niepożądanych.

Ta terapia wymaga jednak, by w stawie nadal istniały komórki chrząstkotwórcze, czyli by tkanka chrzęstna nie była jeszcze całkowicie zniszczona. Stąd tak ważne jest wczesne podjęcie działań profilaktycznych, na przykład po odniesionym wskutek upadku na nartach urazie kolana, ponieważ tego typu urazy natychmiast uruchamiają proces zapalny, który ostatecznie prowadzi do uszkodzenia chrząstki.

A co z chondroityną? Nawet jeśli nie jest tak dogłębnie przebadana jak glukozamina, dysponujemy wynikami badań klinicznych, które sugerują, że może uśmierzać ból. Może również przyczyniać się do powstrzymania lub spowolnienia postępu choroby.

W pewnym kontrolowanym badaniu z podwójnie ślepą próbą naukowcy obserwowali 120 osób z chorobą zwyrodnieniową stawu kolanowego. Leczenie, które porównywano ze stosowaniem placebo, polegało na przyjmowaniu 800 mg siarczanu chondroityny codziennie przez 3 miesiące. Taką kurację podejmowano raz do roku. Po pierwszym roku pacjenci zgłaszali wyraźnie mniejsze dolegliwości, a prześwietlenia wykazywały niewielkie zmiany w ubytkach tkanki chrzęstnej. Podobnie jak w przypadku glukozaminy również pozytywne działanie chondroityny utrzymywało się po zakończeniu kuracji10.

Naukowcy wykazali również, że wyższą skuteczność leczenia osiąga się, stosując glukozaminę i chondroitynę łącznie.

Zdrowia życzę!
Jean-Marc Dupuis

PS: Mam Ci do przekazania jeszcze inne ważne informacje na temat nowych naturalnych metod leczenia artrozy, a także cukrzycy, chorób serca, nowotworów, depresji, chorób skóry itd. Przeczytasz je tutaj.

Źródła:
1. T. Wegener, Treatment of patients with arthrosis of hip or knee with an aqueous extract of Devil's Claw (Harpagophytum procumbens DC.), „Phytother Res” 2003, 17(10):1165-1172.
2. D. Leblan, Harpagophytum procumbens in the treatment of knee and hip osteoarthritis. Four-month results of a prospective, multicenter, double-blind trial versus diacerhein, „Joint Bone Spine”, 2000, 67(5):462-427.
3. S. Chrubasik, A randomized double-blind pilot study comparing Doloteffin and Vioxx in the treatment of low back pain. Rheumatology, Oxford, 2003, 42(1):141-148.
4. F. Kiuchi, Inhibition of prostaglandin and leukotriene biosynthesis by gingerols and diarylheptanoids, Chem Pharm Bull 1992, 40(2):387-391.
5. K.C. Srivastava., Ginger (Zingiber officinale) in rheumatism and musculoskeletal disorders, „Med Hypotheses”, 1992, 39(4):342-348.
6. R.D. Altman, Effects of a ginger extract on knee pain in patients with osteoarthritis, „Arthritis Rheum” 2001, 44(11):2531-2538.
7. C.T. Jr Vangsness, W. Spiker, J. Erickson, A review of evidence-based medicine for glucosamine and chondroitin sulfate use in knee osteoarthritis. Arthroscopy, 2009 Jan; 25(1):86-94. Epub 2008 Sep 30. Review. PubMed PMID: 19111223.
8. J.Y. Reginster, R. Deroisy, L.C. Rovati, R.L. Lee, E. Lejeune, O. Bruyere, G. Giacovelli, Y. Henrotin, J.E. Dacre, C. Gossett, Long-term effects of glucosamine sulphate on osteoarthritis progression: a randomised, placebo-controlled clinical trial. Lancet 2001 Jan 27;357(9252):251-6.
9. K. Pavelka, J. Gatterova, M. Olejarova, S. Machacek, G. Giacovelli, L.C. Rovati, Glucosamine sulfate use and delay of progression of knee osteoarthritis: a 3-year, randomized, placebo-controlled, double-blind study. Arch Intern Med 2002 Oct 14;162(18):2113-23.
10. D. Uebelhart, Intermittent treatment of knee osteoarthritis with oral chondroitin sulfate : a one-year, randomized, double-blind, multicenter study versus placebo, Osteoarthritis Cartilage, 2004 Apr;12(4):269-76.

Licznik odwiedzin

3187339
Dziś
Wczoraj
Ten tydzień
Poprzedni tydzień
Ten miesiąc
Poprzedni miesiąc
Całkowity
657
4019
13202
2533486
65321
74861
3187339