1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer

Kontakt

00-891 Warszawa
ul. Chłodna 3
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
NIP 527-23-12-733
KRS 0000159843
REGON 016400767

10 sposobów by przechytrzyć raka.

Parę dni temu, a dokładnie 4 lutego obchodzony był Światowy Dzień Walki z Rakiem. Czas obalić mit, że „rak to geny”. Geny (na które tak chętnie lubimy zwalać winę) są jak nabity pistolet: ktoś jeszcze musi pociągnąć za spust, sam z siebie nie wypali. Każdego dnia tak na dobrą sprawę „dostajemy raka” i się go pozbywamy: miliardy naszych zdegenerowanych komórek umiera i zostaje zastępowane przez komórki nowe. W czasie kiedy czytasz to zdanie proces ten zajdzie w kilkudziesięciu tysiącach Twoich komórek.

Nowotwór stwierdzony dostępnymi dzisiaj nowoczesnymi metodami diagnostycznymi ma już nie sto i nie tysiąc zdegenerowanych komórek, lecz setki milionów takich komórek, a więc jest już nieźle… wyhodowany.  Taki nowotwór  jednym słowem to nie katar i nie „dostaje się” go z dnia na dzień. Na to aby Twoje ciało wysłało rozpaczliwy sygnał, który lekarz diagnozuje jako „rak” potrzebne są zatem tak naprawdę lata pracy. Wczesne wykrywanie to nie prewencja, to diagnostyka. Prewencja to stała i codzienna nad sobą praca, a nie pójście po latach wygodnego życia do gabinetu po wyniki w których widnieje „wyrok”.

Wpływ naszego stylu życia na zaburzenia powstające w naszym systemie jest jak mówią lekarze tak olbrzymi, że 3/4 przypadków raka udałoby się w ogóle uniknąć, gdyby świadomość tego faktu była powszechna. Niestety nie jest. Oddziały onkologiczne zamiast świecić pustkami nie nadążają z przyjmowaniem kolejnych pacjentów, którzy swoim postępowaniem (ale i swoją niewiedzą) doprowadzili się do stanu niemiłej diagnozy. I dotyczy to niestetycoraz młodszych osób.

Oliwy do ognia dolewają media strasząc nas nadchodzącym w najbliższych latach „tsunami nowotoworów”. Zamiast bać się panicznie raka i mówić, że i tak jesteśmy na niego skazani – można nauczyć się żyć tak, aby do jego powstania nie doszło. Ten problem nas nie będzie dotyczył gdy nie stworzymy warunków aby zaistniał. Oto 10 przykazań antyrakowych. 

1. Antyrakowa dieta: pełna witamin, enzymów i mikroelementów

Oficjalne stanowisko tradycyjnej medycyny i dietetyki jest takie, że dieta w zasadzie na nic większego wpływu nie ma i można jeść wszystko byle z umiarem. Rosnąca liczba zachorowań na nowotwory nie potwierdza słuszności teorii umiaru w jedzeniu wszystkiego jak leci.

Jeśli chcesz miećumiarkowaniezdrowe życie – jedz złe (lub umiarkowanie odżywcze) pożywieniez umiarem. Jeśli jednak chcesz miećwspaniałe, zdrowe i witalne życie jedz TYLKO I WYŁĄCZNIEwspaniałepożywienie. Takie, które Twój organizm uzna za wspaniałe czyli będzie czerpał z niego maksimum witalnych korzyści przy minimum strat, starannie dobrane pod kątem walorów prozdrowotnych. Na dogadzanie podniebieniu można sobie pozwolić od święta, natomiastrobienie sobie świąt codzienniepoprzez spożywanie pokarmów oferujących przyjemność jedynie kubkom smakowym lecz pozbawionym wartości odżywczych – zazwyczaj kończy się niemiło: rozregulowaniem całego systemu, który ledwo zipie z  przekarmienia i jednocześnie niedożywienia i niedoborów: wskutek braku składników, które powinny być dostarczone z zewnątrz, wiele przemian biochemicznych zostaje zaburzonych. Stąd już tylko krok do poważniejszego załamania się całego systemu. Ktoś, kto powiedział, że widelcem i nożem można sobie wykopać grób nie mylił się.

Umówmy się zatem co do jednego: dieta jako paliwo dla bilionów naszych komórek to po prostupodstawai bez niej ani rusz. Niech ktoś mówi co chce, ale skoro dba o to co wlewa do baku swojego auta, to niech pomyśli też chwilę co wkłada do wnętrza swojego doczesnego „pojazdu” jakim jest własne ciało i czym je zasila. Auto zawsze można kupić nowe, natomiast ciało jest o tyle drogocenne, że jest posiadane w jednym egzemplarzu. Niestety nie wszyscy o tym pamiętają i zasilają je czym popadnie, byle smakowało i „wszystko z umiarem”. Też swego czasu należałam do tej grupy osób. Na szczęście w porę się opamiętałam.

- fitozwiązki: flawonoidy, antyutleniacze itd. -gdzie natura je dla nas umieściła? W pokarmach roślinnych, jest ich tam całe mnóstwo! Oprócz obfitujących w rozmaite ochronne fitozwiązki świeżych warzyw i owoców, które powinny być podstawą menu przewlekle zdrowego człowieka, warto na co dzień stosować równieżprzyprawy i zioła o wysokim wskaźniku ORAC, bogate w wymiatacze wolnych rodników czyli antyoksydanty. Dodawaj je do potraw i napojów,gdzie tylko się da, choćby szczyptę. Szczypta tu i szczypta tam, a przez cały dzionek mnóstwo tej dobroci się uzbiera. Miej zawsze pod ręką słoiczki z kurkumą, cynamonem, goździkami, pieprzem cayenne, majerankiem, oregano, kminkiem itd., świeże zioła jak mięta, bazylia, rozmaryn, szałwia itp. można mieć na parapecie czy na balkonie. Kawa jest kiepskim źródłem antyoksydantów i do tego wypłukuje magnez, dobrze jest pozbyć się tej używki z codziennego menu, dużo lepszym źródłem antyoksydantów jest zielona i biała herbata lub nie zawierające pobudzaczy herbatki ziołowe i yerba mate.

Cokolwiek bierzesz do buzi, niech to będzie zawszepełne drogocennych fitozwiązków. Masz do dyspozycji powiedzmy 2 tys. kcal dziennie – zużyj je z rozwagą, niech każda kcal odżywia Twoje ciało rozmaitymi fitozwiązkami. Nieprzetworzone pokarmy roślinne są ich przebogatym źródłem, przetworzone i zwierzęce uboższym.

Pieczywo ma stosunkowo mało antyutleniaczy (szczególnie białe). Mięso i nabiał też (jeśli nie chcesz całkowicie zrezygnować z nich to przynajmniej stawiaj na wiejskie, a nie od zwierząt hodowanych przemysłowo). Słodycze (ciastka, lody,gumy, słodzone napoje, w tym „light”) jak również wszelka przemysłowo przetworzona sklepowa karma, są świetnym źródłem wolnych rodników, czyli wrogów młodości, zdrowia i długowieczności.

- probiotyki i prebiotyki: pamiętajmy, że zdrowie zaczyna się w jelitach. Zdrowe jelita to rzecz niezbędna i codzienne dbanie o ich prawidłową florę bakteryjną jest powinnością każdego przewlekle zdrowego człowieka. Kiszonki należy jadaćcodziennie, a nie „jak mi się przypomni”. Porcja tyle co w garści – wystarczy. Zobacz jakie śniadanko jada długowieczny i cieszący się wspaniałą jasnością umysłupan Antoni Huczyński, lat 91– kiszonki oprócz warzyw w różnych kolorach są obowiązkowe na jego codziennym talerzu. Zamiennie może być też czasem kilka łyczków kwasu (z ogórków, kapusty, buraków) – samo zdrowie! Jeśli nie lubisz pić kwasu a lubisz zupy, to ugotuj zupę (barszcz, kapuśniak, ogórkowa) i dodaj kwas z żywymi laktobakteriami do lekko przestudzonej już zupy, nie wlewaj go do gara gdy zupa jest gorąca, aby nie zabić dobrych bakterii. I uwaga na solenie takiej zupy na początku gotowania, bo kwas jest z reguły już sam w sobie słony. Lepiej dosolić na końcu (najczęściej wcale nawet nie trzeba).

Jelita to fabryczka naszych witaminek z grupy B oraz m.in.serotoniny– hormonu szczęścia. Serio! Mało kto o tym pamięta. Czyste, szczęśliwe i zdrowe jelita to zdrowy, szczęśliwy i długowieczny człowiek

- dużo świeżej żywności: warzywa i owoce w stanie naturalnym i nieprzetworzonym termicznie (a także zrobione z nich surówki, sałatki, koktajle, lody, desery czy soki) powinny stanowić minimum połowę tego co zjadasz. To pokarmy witalnie odżywiające ludzkie ciało, pełne witamin, enzymów, mikroelementów. Tylko tutaj znajdziesz też wymiatający śmieci z jelitbłonnik. Nie ma go w słodyczach, białym chlebie, makaronie, białym ryżu ani w żadnego typu produktach odzwierzęcych.Pokochaj brąz!Brązowy ryż zamiast białego, razowy chleb zamiast białego – to Ci wyjdzie tylko na zdrowie. Zimą można jadać więcej owoców suszonych, w sezonie stawiajmy tylko na świeże. Czipsy można zajadać cały rok bez ograniczeń, pod warunkiem, że chrupiemydomowe czipsyjabłkowe lub warzywne.

- żadnej sklepowej karmy, żywności przetworzonej przemysłowo powiedz stanowcze NIE. Zero słodyczy, napojów, przekąsek, pseudosoczków, pseudopłatków śniadaniowych, chemicznie podrasowanej żywności „light”, margaryn, wędlin, białego pieczywa na drożdżach, rafinowanych przemysłowo olejów „z pierwszego tłoczenia” i pseudoowocowych jogurcików czy serków homogenizowanych, o mleku UHT, gorących kubkach i śledziowych sałatkach z glutaminianem nie wspominając. Jeśli nie wiesz od czego zacząć tona początek wywal z domu wszystko to co białe: biały cukier, białą mąkę, białą rafinowaną sól i biały oczyszczony ryż. Kompletna czarna lista zalegających Twoje kuchenne szafki kandydatów do skończenia na śmietniku znajduje siętutaj.

Jeśli miałeś zamiar właśnie nauczyć się czytać etykiety, to zważ, że będzie dużo prościej, zdrowiej i bezpieczniej po prostu zacząć kupować tylkotowary nie posiadające żadnych etykiet. W przeważającej mierze będzie też taniej. Nawet jak kupisz droższą wersję bio. Wyjdzie to zawsze taniej niż choroba. Jeśli nie masz dostępu do bio – nie szkodzi, możeszusunąć pozostałości oprysków domową metodą. Lepiej zjeść warzywo pryskane i dokładnie w ten sposób umyte niż żadne.

- dobre tłuszcze: to nie tylkowyciskane na zimno naturalne oleje. To także pokarmy bogate w dobre tłuszcze: siemię lniane, rozmaite orzechy, pestki, migdały, kokos, awokado. W moim domu używa się trzech rodzajów oleju, każdy z nich jest kopalnią cennych związków i różnych kwasów tłuszczowych: oliwa z oliwek extra vergine, olej kokosowy oraz bogaty w kwasy Omega-3 olej lniany (nieoczyszczony, tzw. budwigowy). Wszystkie nierafinowane, wyciskane na zimno. Tak jak natura stworzyła.

- dobre nawodnienie:czysta woda (nawet z kranu, przefiltrowana nie jest wcale gorsza od niejednej butelkowanej) albo z dodatkiem cytryny. Cenne są też rozmaite herbatki ziołowe, jednogatunkowe lub mieszane. Jeśli soki to jedynie teprawdziwe, na świeżo wyciskane z warzyw i owoców. Najlepiej za pomocą wolnoobrotowej wyciskarki, a nie sokowirówki. Znakomicie gaszą pragnienie, a jednocześnie sycą dostarczając błonnika, wszelkiego typukoktajlewykonane w blenderze. Ludzie przewlekle zdrowi nie spożywają pseudosoczków ze sklepu, pitnych „owocowych” jogurcików, napojów alkoholowych ani napojów gazowanych. Nawet gazowanej wody. Dwutlenek węgla jest wydalany przez nasz system jako „odpad poprodukcyjny” i nie powinien być wtłaczany tam z powrotem pod żadną postacią.

2. Post jest równie ważny jak dieta

Większość nastolatków słowo „post” skojarzy z blogiem lub z fejsbukiem. Większość ludzi w dojrzalszym wieku natomiast skojarzy post z Wielkim Piątkiem lub wigilią Bożego Narodzenia, kiedy to zamiast kanapki z wędliną zabiera do pracy kanapki z serem. Większość ludzi kiedy dowiadują się na czym tak naprawdę powinien polegać post (ten utrzymujący, a nawet przywracający zdrowie jak również wydłużający życie) reaguje nerwowo: jak to… NIE jeść? Przecież się nie da! Poza tym głodówki są szkodliwe, nie wolno NIE jeść!

A właśnie, żewolno, a nawet trzebaod czasu do czasu powstrzymać się od jedzenia. Post ma tysiąclecia tradycji w różnych kulturach, niezależnie od wierzeń religijnych. Dzisiaj uważany za „nienowoczesny”, a nawet szkodliwy.Niesłusznie!Tak jak od czasu do czasu musisz wyłączyć swój komputer aby zrobić mu „reset”, tak i musisz od czasu do czasu dać odpocząć Twojemu układowi pokarmowemu od ciągłej pracy i przestawić system natryb samoregeneracji i oczyszczania.

Tak nas bowiem natura zaprojektowała, że w czasie postu organizm zabiera się za porządki. W ściśle hierarchicznej kolejnościusuwa stare śmieciochy, rozmaite toksyny i uzbierane szkodliwe złogi poutykane to tu, to tam: najpierw te najbardziej zagrażające całemu systemowi, na końcu te najmniej ważne dla jego funkcjonowania. Na miejsce zniszczeń odbudowuje tkanki nowe. W tym właśnie tkwisekret zdrowia i długowieczności, a także usuwania postem wielu zaburzeń do których się przyczyniliśmy kulinarnie rozpasanym trybem życia. Od cellulitu i pryszczy począwszy, aż po bardziej poważne problemy. W ciągu zaledwie kilku tygodni prawidłowo przeprowadzonego postu ludzie chorzy zmieniają się w tryskających zdrowiem. Jeśli nie udaje się do końca za pierwszą rundą, udaje się za którąś kolejną, ale za każdą następną jest wyczuwalne polepszenie samopoczucia i powrót organizmu do stanu równowagi.

 Już jeden dzień postu  w tygodniu ma dobroczynne działanie. Post 40-dniowy (w tradycji chrześcijańskiej: Wielki Post) również ma długie tradycje. Do czasów cara Piotra I w czasie Wielkiego Postu pościła cała Rosja i podobno był to post ścisły: wodny lub o chlebie i wodzie.

Post nie oznacza zmiany wędliny na ser czy rybę, nie oznacza też całkowitej głodówki. Może to byćpost warzywno-owocowy zwany inaczej postem Daniela(najbardziej polecany) lub posty o bardziej zaostrzonym reżimie – dla już zaawansowanych: post sokowy, post o chlebie i wodzie lub nawet wodny dla wprawionych w postnych bojach twardzieli. Im bardziej zaostrzony reżim  tym większa wiedza o poszczeniu i wychodzeniu z postu jest konieczna, możemy też potrzebować wsparcia fastoterapeuty, zatem nie polecam rzucać się od razu na głęboką wodę, do samodzielnego wykonania w domu dla osób nie będących aktualnie pod opieką lekarza (czyli nie przyjmujących żadnych leków na receptę) nadaje się  tylko warzywno-owocowy post Daniela i krótkie posty sokowe.

Post warzywno- owocowy jest bardzo skuteczny, choć łagodny. Nie odczuwa się na nim głodu (jeść można ile się chce, a potem to już się nawet nie chce gdy nasz ośrodek głodu w mózgu samoczynnie się wyłącza), za to nabywa się za każdym razem sporej energii i odzyskuje niesamowitą jasność umysłu. Pierwszy post jest zwykle o tyle niemiły, że oznaki kryzysów ozdrowieńczych mogą dać nam ostro w kość. Ale każdy kolejny post jest coraz przyjemniejszy i przynosi dużo radości, a ciało dużo szybciej przechodzi na odżywianie endogenne. Post odnawia ciało i umysłw sposób wręcz niewiarygodny. Genialnie teżwzmacnia nasz system odpornościowy.

Post to dar dla nas od Matki Natury i jako wielki dar należy go traktować. Nie jak przymus, nie jak udrękę, ale właśnie jakowielki dar. Nie znam żadnego wymyślonego przez człowieka sposobu aby uzyskać efekty odnowy biologicznej takie, jakie daje regularne poszczenie. Perfekcyjny sposób naodnowę ciała, umysłu i duchajest tylko jeden i został zaprojektowany przez naturę. Nic mu nie jest w stanie dorównać.

Kiedyś się pościło w każdy piątek (post ścisły, ew. o chlebie i wodzie), dzisiaj tradycja ta jest przestrzegana jedynie przez starszych ludzi, którzy dożyli „pięknego wieku” nie bez przyczyny. Regularnie praktykowany postny piątek (czy inny wybrany dzień tygodnia) w wersji warzywno-owocowej, sokowej czy nawet ścisłej – jeszcze do tej pory nikogo nie zabił, więc i Ciebie nie zabije. A co Cię nie zabije, to Cię wzmocni.Więc do dzieła – po prostu spróbuj!

Optymalnie powinniśmy pościć 2 razy w roku po 40 dni (raz na wiosnę i drugi raz późną jesienią) oraz w jeden wybrany dzień raz w tygodniu przez cały rok. Minimum to jeden post dłuższy 40-dniowy raz w roku i kilka krótszych (lub wybrany postny jeden dzień w tygodniu, cały rok z wyjątkiem świąt kiedy to można sobie pofolgować, bo od tego właśnie są święta).

3. W razie potrzeby sięgnij po suplementy

Nie jestem generalnie zwolenniczką nadużywania suplementacji, zdrowy styl życia to w moim mniemaniu rzecz nadrzędna i żadna suplementacja jej nie zastąpi, lecz żyjemy w takiej rzeczywistości a nie innej: pogódźmy się z faktem, że są sytuacje, w których suplementacja może okazać się potrzebna, czasem wręcz konieczna. Okresy wzmożonego wysiłku fizycznego, infekcje lub okresy przewlekłego stresu w szczególności powodują, że nasz system „spala” wszystkiego więcej i czasem może dojść do sytuacji, że samą dietą nie jesteśmy już w stanie pokryć zapotrzebowania na witaminy, enzymy i minerały.

Niektórzy mówią, że suplementacja nie działa, pieniądze wyrzucone w błoto. Są dwie sprawy do wyjaśnienia: nic nie będzie działać, ani najbardziej wartościowe jedzenie ani najdroższe suplementyjeśli nie wchłaniasz. Nie jesteśmy tym co bierzemy do buzi, lecz tym co wchłaniamy. System zaburzony, zakwaszony, nieoczyszczony ze śmieci, zamulone jelita, pasożyty, nieprawidłowa flora, życie w ciągłym stresie – to wszystko zaburza wchłanianie. Większość z witamin i minerałów ponadto wchłania się optymalnie gdy dostaje się do ustroju w ilościach małych ale częstych, o czym też wiele osób nie wie lub zapomina.

Druga sprawa: aby witaminy czy minerały działały muszą być przyjmowane nie tylko z odpowiednią częstotliwością, ale też i w odpowiednich dawkach: gdy masz niedobory toRDA(dzienna zalecana dawka,RecommendedDietaryAllowances) nie wystarczy, będzie kroplą w morzu i wkrótce stwierdzisz „to nie działa”. Polizanie tabletki aspiryny też nie powoduje obniżenia bólu czy gorączki. I tak należy na to patrzeć: witaminy i minerały których nam brakuje specjaliści medycy ortomolekularnej zalecają uzupełniać do nasycenia, czyli aż poczujemy odpowiedź ze strony organizmu, jednym słowem aż po prostu poczujemy się lepiej.

Nota bene RDA inaczej nazywane jako GDA (GuidelineDailyAmount) nie jest w istocie rzeczy wcale żadną tam dawką „zalecaną” lecz… minimalną. Wielkości te opracowane zostały w latach 30-tych ubiegłego wieku. Nie wiem kto wymyślił w latach 30-tych ubiegłego wiekutak mylącą nazwę, ale był to albo kompletny idiota, albo wyrachowany cwaniak. Albo jedno i drugie. Zatem RDA czy GDA to nie „zalecana” lecz MINIMALNA dawka witamin czy minerałów dla przeciętnie zdrowego dorosłego człowieka. Tak jakminimum socjalne: poniżej tego nie przeżyjesz godnie, nawet jeśli nie od razu umrzesz.  Warto wiedzieć, że podczas choroby lub w stresie zapotrzebowanie systemu na witaminy i minerały może przekraczać RDA dziesiątki, a nawet setki razy, aby nadal zapewnić prawidłowy przebieg reakcji biochemicznych w ustroju.

Strażnikiem naszego zdrowia jest nasz system odpornościowy. Gdy on jest silny to nie tylko żadna infekcja ale też i żaden rak nam nie zagrozi. Dbajmy o gęstą odżywczo dietę i zdrowy styl życia na co dzień, a w sytuacjach podbramkowych uzupełniajmy powstające niedobory suplementacją (doustną lub transdermalną, przez skórę).

4. Odpowiednia ilość i jakość snu

Na czym polega prawidłowe spanie? Na tym, że:

- senność ogarnia nascodziennie mniej więcej o tej samej porze.

-po przytknięciu głowy do poduszkiniebawem zapadamy w mocny i doskonale regenerujący nasze ciało sen, trwający nieprzerwanie do rana.

-po otworzeniu oczu ranoczujemy momentalnie wspaniały przypływ radości życia i niesamowitej energii,  nie ma potrzeby sięgania po kawę czy inny stymulant aby „się dobudzić”. Po tym między innymi poznać człowieka przewlekle zdrowego: rytualna poranna kawka jest mu zwyczajnie niepotrzebna, jego mitochondria pracują bowiem dla niego radośnie już od momentu otworzenia rano oczu

Kawę warto generalnie traktować jako pokarmrekreacyjny, a nie codzienny: można raz od wielkiego dzwonu owszem wypić sobie w razie konieczności (np. jazda nocą) lub nawet dla przyjemności (najlepiej dodając doń antyoksydantów, np. cynamonu czy kakao), ale pobudzanie się nią codziennie prowadzi douzależnienia, niszczy florę jelitową, wypłukuje też minerały(głównie magnez) czyli zakwasza organizm. Kawa sama w sobie posiada przy tym bardzo mierne ilości antyutleniaczy. Kiedyś należałam do tej (wcale niemałej) grupy ludzi, którzy jakiekolwiek swoje antyoksydanty czerpali głównie z tego źródła, wierząc w takie niusy jak „filiżanka kawy dziennie zapobiega rakowi piersi”. Całe szczęście w porę poszłam po rozum do głowy: jeśli zapobiegnę kawą rakowi piersi to równie dobrze pijąc ją codziennie mogę niebawem zejść na raka żołądka, dla którego kawa jak wiadomo obojętna nie jest. Bezpieczniej jest czerpać antyoksydanty z innego źródła, a nie z kawy lub równie medialnego czerwonego wina. Osobiście mój romans z kawą zakończyłam: przestawiłam się na kawę zbożową, która zamiast wypłukiwać magnez dostarcza go i nie powoduje szkody dla żołądka i jelit.

-po obudzeniu pamiętamy z reguły swoje sny, których doświadczamy kilka podczas całej nocy – zdrowy człowiek je pamięta, najczęściej ten ostatni tuż przed przebudzeniem. Jeśli przez długi czas masz okresy całkowitego nie pamiętania snów to oznacza, iż brak Ci witamin z grupy B, szczególnie B6.

Dr Abram Hofferstwierdził, że pacjenci cierpiący na depresję, lęki czy napady paniki najczęściej nie pamiętają swoich snów: brakuje im witamin z grupy B (głównie niacyny, B3 oraz pirydoksyny czyli B6).

Każdy kto pościł potwierdzi, że po zakończeniu postu nasze fizjologiczne zapotrzebowanie na sen zmniejsza się, jak również wstajemy dużo bardziej wypoczęci i gotowi do działania. Kto zatem podobnie jak ja kiedyś „spałby za pieniądze” i wstaje zamulony, od razu sięgając po sztuczny stymulant (kawę), a potem musi w ciągu dnia poprawić Red Bullem, to znaczy, że ma ciało pełne toksyn (i jeszcze ich sobie dorzuca pijąc stymulanty). Zdrowy i czysty system nie potrzebuje dużo snu (a już na pewno nie więcej jak 7-8 godzin), zaś po przebudzeniu jestw pełni zregenerowany: ciało jest pełne energii, a umysł jasny i radosny.

5. Ruszaj się!

Ruch to życie. Bezruch to śmierć i zgnilizna. To co żyje znajduje się zawsze w ruchu. Nasze ciała zostały zaprojektowane do życia i do ruchu. Siedzący tryb życia jeszcze nikomu zdrowia nie przyniósł. Ruch jak najbardziej.

Najwięcej walorów zdrowotnych ma ruchumiarkowany. Odkwasza organizm, dotlenia, powoduje wydzielanie się hormonów szczęścia. Po odpowiedniej dawce zdrowego, umiarkowanego ruchu po prostu jest nam dobrze, nic nas nie boli, nie mamy zakwasów, możemy być lekko spoceni (ustrój wraz z potem usuwa rozmaite substancje toksyczne), ale szczęśliwi. Ruch natomiast związany z nadmiernym wysiłkiem przeciążającym organizm czyni coś wręcz odwrotnego.

Długowieczny Bernardo LaPallo (rocznik 1901) zaczyna swój dzień odpółgodzinnego spacerupo okolicy, krokiem żwawym, marszowym, po powrocie ze spaceru zabiera się z apetytem za śniadanie. Zawsze kiedy tylko to możliwe wybierz pójście na piechotę zamiast samochodu czy środka komunikacji miejskiej. A może nie lubisz spacerów, a wolisz np. tańczyć, jeździć na rowerze albo pływać? Bardzo polecane jestskakanie na trampolinie, które jednocześnie pobudza system limfatyczny. Krew pozostaje zawsze w ruchu dzięki sercu stanowiącemu „pompkę” , natomiast inny ważny płyn ustrojowy jakim jest limfa wymaga już naszej aktywności.

Nie zmuszaj się do jakiejś aktywności fizycznej jeśli dany jej rodzaj nie przypadł Ci do gustu. Wybierz zawsze taki rodzaj aktywności jaka sprawia Ci autentyczną frajdę i sprawiaj sobie tę przyjemność codziennie, a wkrótce zobaczysz zadziwiające efekty.Wiek nie jest przeszkodą!Można zacząć regularną aktywność fizyczną w każdym wieku. Wspomniany pan Antoni Huczyński zaczął regularne ćwiczenia dopiero po osiemdziesiątce, gdy zaczął podupadać na zdrowiu. Dzięki ćwiczeniom i zdrowej diecie szybko wrócił do formy, a nawet czuje się lepiej teraz niż gdy był dużo młodszy! Najstarszy maratończyk świataFauja Singhzaczął biegać również po osiemdziesiątce, a  karierę maratończyka zakończył niedawno, w wieku 101 lat. Jeśli jeszcze masz jakieś wymówki wyrzuć je w tym momencie do śmietnika.

6. Pożegnaj stres

- śmiej się

- śpiewaj

- trenuj uważność

- nie zaniedbuj codziennej modlitwy (lub medytacji)

Śpiewanie i śmiechczynią cuda: redukują stres, dotleniają, alkalizują, przedłużają życie, poprawiają wybitnie humor i stymulują układ immunologiczny. Zdrowy człowiek to człowiek szczęśliwy. Nie możemy zmienić niektórych rzeczy (np. przeszłości) alemożemy zmienić nasze myślenie o nich. Zresztą… czy warto w ogóle poświęcać swój czas na myślenie o czymś czego nie można zmienić? Było, minęło… co było a nie jest, nie pisze się w rejestr, a będzie i tak zawsze co ma być i z pewnością będzie to dla nas jedynie to, co najlepsze pod warunkiem, że właśnie tego co najlepsze będziesz się zawsze spodziewać dla samego siebie. W 99,9% przypadków tworzymy czarne scenariusze, które potem nigdy w życiu nie mają miejsca. Warto na to tracić cenne zapasy naszych witamin i minerałów? Stanowczo nie warto!Ciesz się tym co jest.

Wszystko co się zdarza, zawsze przydarza się z jakiegoś powodu i dzieje się w jakimś celu, nawet jeśli czasem kręcimy nosem. bo nam się chwilowo nie podoba i wydaje się niefajne. Tymczasem właśnie to niefajne jest najbardziej wartościowe i potrafizainspirować nas i doprowadzić do wielkich pozytywnych zmianw naszym życiu. Gdyby nie to, że wcześniej całymi latami prowadziłam niefajny (choć powszechnie przez większość społeczeństwa uskuteczniany i akceptowany) tryb życia, który moje zdrowie doprowadził z czasem do ruiny, to nigdy by ta witryna nie powstała.Coś negatywnego zamiast mnie zniszczyć obróciło się w coś bardzo pozytywnegoi mam zaszczyt teraz dzielić się tym doświadczeniem z innymi ludźmi – w nadziei, że nie powtórzą moich błędów (lub naprawią te, które popełnili), a dzięki temu jakość ich życia diametralnie zmieni się na lepsze – tak jak stało się to w moim przypadku.

Ucząc się panowania nad stresem wartotrenować uważność: obserwować poczynania naszego umysłu, który jest bardzo wielką gadułą. Gdy jego gadulstwo zagłusza wszystko inne (nawet głos serca), to zaczynamy żyć na autopilocie. Czyli nieświadomie. Kierując się wdrukowanymi w umysł przekonaniami, które przez całe nasze życie próbowali nam narzucić inni: szkoła, rodzice, rząd, różne instytucje, media, reklama, przyjaciele. Nasze własne myśli zaczynają nas z czasem przytłaczać ponieważ się z nimi utożsamiamy nie zdając sobie sprawy, że są to tylko… myśli, a szczególną tendencję do osaczania naszego serca mają te negatywne. Jedynym sposobem na to by się ich pozbyć jestobserwować je– na tym polega uważność. Im bardziej obserwujesz swoje negatywne myśli (kwestionujesz je tym samym,zamiast utożsamiać się z nimi) tym bardziej rozpływają się one w nicości.

Pozytywne myśli wręcz przeciwnie: im bardziej je obserwujesz, tym rosną w siłę i stają się bardziej radosne. Osławione „pozytywne myślenie” jest tak naprawdę guzik warte: możesz bez ustanku mechanicznie powtarzać w myślach pozytywne stwierdzenia i nic z tego nie wyniknie. To jak plasterek  naklejany na wierzch. Dołącz do tego akt obserwacji myśli, dopiero wtedy zobaczysz efekty.

Nasza świadomość działa w następujący sposób: konieczny jestakt obserwacji, aby coś zaistniało. Zrób małe ćwiczenie: poproś jakąś osobę aby rozejrzała się uważnie dokoła przez 10-15 sekund i zanotowała w swym umyśle wszystkie przedmioty w kolorze czerwonym. Kiedy minie 10-15 sekund zapytaj czy już ma wszystkie te przedmioty zapamiętane, a następnie poproś o odpowiedź na pytanie: ile wokół siebie zaobserwowała przedmiotów w kolorze niebieskim. Z reguły żadnego.

Tak działa nasza świadomość: to co obserwujesz i na czym skupiasz uwagę staje się Twoją rzeczywistością, to zaś czego nie obserwujesz – Twoją rzeczywistością na dany moment nie jest. Jeśli będziesz zawsze spodziewać się w życiu jedynie pozytywnych i radosnych rzeczy i skupisz na nich swoją uwagę – będziesz je w istocie zauważać, onenaprawdę zaczną istnieć. Jeśli natomiast te negatywne – to one staną się Twoją jedyną aktualnie istniejącą rzeczywistością. Zwracaj uwagę na co zwracasz swoją uwagę

Uważnie słuchaj nie tylko tego co mówisz do innych, ale przede wszystkim tegoco mówisz do samego siebie. Jeśli np. dopadnie Cię choroba nie mów „Nie chcę być już chory”, zastąp to słowami „Chcę być zdrowy”. Wbrew pozorom to nie to samo. Zauważ, że w drugim stwierdzeniu jest przesłanie pozytywne („chcę” i pozytywnie brzmiące „zdrowy”) w przeciwieństwie do pierwszego (negacja „nie” i negatywnie brzmiące „chory”). To w jaki sposób do siebie mówimy jest bardzo ważne: determinuje naszą rzeczywistość.

Słuchaj dużo muzyki wprawiającej Cię w dobry nastrój, jak najwięcej przebywaj wśród ludzi, którzy dobrze Ci życzą, unikając kontaktu z osobnikami toksycznymi, uczęszczaj do miejsc w których dobrze się czujesz, przywołuj w pamięci miłe wspomnienia zamiast niemiłych (na te drugie połóż krzyżyk raz na zawsze: odczuj za nie wdzięczność, przebacz… i nie wracaj), każdego dnia nie zapomnijzadbać o siebiei sprawić sobie choćby drobnego aktu przyjemności (relaksująca kąpiel, gęsty odżywczo posiłek, dobra książka, kontakt z bliskimi itd.) jak też izadbać o innych(czynienie dobra, działania charytatywne, wybaczenie i pogodzenie się z kimś itd.).

Jeśli nieszczęścia chodzą parami, to szczęścia… stadami. Ale tylko dla tych, którzy potrafią je przywołać do swojej rzeczywistości. Nauczenie się tego jest tak naprawdę bardzo łatwe, jedyne czego wymaga to konsekwencji w kierowaniu swojej świadomości na rzeczy piękne, pozytywne i dające moc.

Warto słuchać co mają do powiedzenia najlepsi trenerzy życia (ang. life coach) i nauczyciele duchowi:Anthony Robbins, Byron Katie, Jim Rohn czy Eckhart Tolle. Mało osób zdaje sobie sprawę z faktu, że życia pozbawionego stresu (bez względu na okoliczności) można się zwyczajnie NAUCZYĆ, tak jak gry na pianinie czy robienia szalików na drutach. I warto to zrobić, bo od tego zależy nasze zdrowie. W zdrowym ciele zdrowy duch, ale i odwrotnie!

7. Unikaj toksycznych chemikaliów i promieniowania

-konwencjonalne kosmetyki i środki czystości:po prostu wywal je z domu i zapomnij, że istnieją. Jeśli wydaje się to niemożliwe to pomalutku, sztuka po sztuce zastępuj je domowymi specyfikami lub tymi organicznymi, opartymi na bazie naturalnych składników roślinnych i z jak najmniejszą ilością składników podejrzanych. Na pierwszy rzut dobrze jest wyrzucić wszelkie blokujące dobroczynne dla nas wydzielanie potu antyperspiranty,konwencjonalny dezodoranti konwencjonalną pastę do zębów i najlepiej zastąpić zdrowym, śmiesznie tanim  i do tego niezwykle skutecznymdezodorantem magnezowymorazdomową pastą do zębów. Domowe porządki można zrobić bardzo skutecznie za pomocąsody oczyszczoneji najtańszego octu, bardzo skuteczny i nietoksyczny jest teżpłyn enzymatyczny ze skórek po cytrusach, które i tak wyrzucasz. 

- leki (przeciwbólowe, antykoncepcyjne, antybiotyki, na zgagę, na trądzik i na miliony innych rzeczy)– stosuj jedynie w ostateczności, jako remedium ostatniej szansy lub w sytuacjach zagrożenia życia, a nie jako pierwsza rzecz po jaką automatycznie z przyzwyczajenia sięgasz. To, że żyjemy w erze „pigułki na wszystko” dostępnej nawet w pobliskim kiosku, nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Każdy niemal lek można zastąpić nietoksycznym odpowiednikiem. Ludzie cierpią na rozmaite dolegliwości najczęściej z powodu złego stylu życia, niedoborów witamin i minerałów oraz toksemii, a nie dlatego, że w ich organizmach zabrakło statyn, aspiryny, ibuprofenu itd. Żaden lek nie jest obojętny dla ustroju, nawet ten leżący w kiosku obok codziennej gazety.

Prawidłowym pytaniem jakie powinno się sobie zadać gdy coś nam dolega jest „dlaczegomoje ciało wysyła mi taki sygnał?” zamiast „jak mogę się tego szybko pozbyć?”. Sięgaj do przyczyny, wtedy rozwiążesz problem. Stosując zagłuszacze sygnału pomagamy sobie tylko doraźnie. Nie mówiąc już o tym, że każdy z nich ma na ulotce wypisaną całą litanię skutków ubocznych. W wielu przypadkach preparaty są nie zawsze do końca zbadane pod kątem wpływu na powstawanie nowotworów. Szczepionki również nie były badane pod tym kątem i do dzisiaj nie wiemy czy i jaki mają/mogą mieć wpływ na późniejsze skłonności do nowotworzenia.

-telefony komórkowe, urządzenia Wi-Fi, mikrofalówki itd.– jeśli nie możesz bez nich się obejść to ogranicz ich użytkowanie do niezbędnego minimum. Nie siedź blisko urządzeń Wi-Fi. Nigdy nie trzymaj komórki blisko ciała: na smyczy, w kieszeni, w staniku itd. Nie dawaj dziecku do zabawy. Nie kładź jej pod poduszką gdy idziesz spać.  Moi znajomi już wiedzą, że należy do mnie dzwonić dwa razy: pierwszy raz abym mogła wygrzebać telefon z czeluści torebki, drugi raz abym mogła odebraćPonieważ w dzisiejszym świecie trudno jest nie być wystawionym na działanie promieniowania – należy codziennie sięgać ponaprawiające ewentualne uszkodzenia dary natury, chroniące nasze DNA przez skutkami szkodliwego promieniowania.

8. Nie pij i nie pal

Te dwie używki: papierosy i alkohol, są w stanie „wyciągnąć” z nas mnóstwo witamin i minerałów i produkują olbrzymie ilości wolnych rodników, same nie posiadając żadnych antyoksydantów, ani pikograma. Przy nich nawet taka niezbyt w sumie zdrowa i równie uzależniająca używka jak kawa jest jedynie niewinnym przyzwyczajeniem. Jeśli pijesz alkohol lub palisz przypomnij sobie smak pierwszego łyka i pierwsze zaciągnięcie: to wcale nie było przyjemne, prawda? Szczerze mówiąc obrzydliwe, szczypiące i przyprawiające o mdłości. Podobnie jak pierwszy w życiu łyk kawy: obleśny, gorzki i na długo pozostawiający niesmak w ustach.

Natura nas wyposażyła w mechanizmy obronne przed rzeczami mogącymi nam szkodzić lub nas uzależnić. Gdy próbujemy takich rzeczy odbieramy je z natury rzeczy negatywnie: nasze kubki smakowe lub płuca buntują się. A jednak większość ludzi przełamuje te naturalne bariery obronne. Powodem są upodobania społeczne i powszechnie akceptowane normy. Łamiąc naturalne bariery obronne mało kto zdaje sobie sprawę, że wpada w pułapkę: używka jest w stanie wpędzić nas w uzależnienie na długie lata. I długie lata będzie nam odbierać zdrowie i witalność, będącdostawcą wolnych rodników i złodziejem cennych witamin i minerałów.

To samo dotyczy zresztą uzależniającego lecz powszechnie akceptowanegonałogu spożywania cukru,który sam w sobie nie zawiera kompletnie żadnych substancji mogących zdrowie poprawić, ale za to odbiera nam substancje w zdrowiu nas utrzymujące.

W okresie przejściowym możesz zdecydować się napapierosa elektronicznego. Jego przeciwnicy mówią, że nie znamy do końca jego szkodliwości, jednak biorąc nawet na zdrowy rozum: jaka by ta szkodliwość nie była, będzie ona z całą pewnością mniejsza od wdychania dymu zawierającego tysiące rakotwórczych substancji. Sama nikotyna aczkolwiek trująca i silnie uzależniająca, jest w porównaniu z wieloma produktami procesu spalania mało toksyczna. Na plus za e-paleniem przemawiają także wygoda użytkowania dla siebie (palisz gdzie chcesz) i dla innych (brak smrodu i zatruwania innych osób tysiącami związków pochodzących ze spalania) oraz to, że nie musisz „palić” do końca: możesz pociągnąć raz czy dwa i odłożyć. No ikoszty: wielokrotnie niższe niż wysoko opodatkowane (Vat, akcyza) tradycyjne wyroby tytoniowe.

Najlepiej jednak wcale nie wdychać niczego i wbrew temu co głosi miejska legenda nie jest do tego potrzebna wcale silna wolna, leczsilne przekonanie  o tym, że zwyczajnie nie potrzebujesz palić aby być spełnionym i szczęśliwym człowiekiem. Przydatna jest też wiedza o tym, co dzieje się w Twoim ustroju za każdym razem gdy częstujesz go wdychaniem obcych mu substancji (papierosy to prawdziwi złodzieje witamin, np. jeden papieros kradnie 25 mg witaminy C z ustroju, alkohol natomiast kradnie olbrzymie ilości niacyny mającej działanie m.in. antydepresyjne i regulujące poziom cholesterolu).

Jeśli jeszcze znajdujesz powody aby truć swoje ciało używkami (typu „to mnie relaksuje” albo „sprawia mi to przyjemność”), przeczytaj koniecznie książki „Jak skutecznie rzucić palenie”oraz„Jak skutecznie kontrolować alkohol”, których autorem jest Allen Carr.

9. Nie bój się słońca

Daliśmy się ponieść„słońcofobii”dzięki uporczywym kampaniom uskutecznianym w mediach: wywiady z „ekspertami” ostrzegającymi nas przed rzekomym rakotwórczym działaniem słońca oraz reklamy okularów słonecznych czy chemicznych środków do opalania o faktorze takim czy innym (czy nawet całkowity „sun block”) bombardują nas już od wczesnej wiosny, niemal tak samo nachalnie jak reklamy środków na przeziębienie i grypę puszczane codziennie już w połowie sierpnia.

Nie daj się im zwieść! Większość ludzi chorych na raka (ale także na miażdżycę, nadciśnienie, depresję, łuszczycę, cukrzycę, artretyzm, choroby tarczycy, choroby nerek, osteoporozę, schizofrenię, demencję, Parkinsona, Alzheimera i stwardnienie rozsiane) madramatycznie niskie poziomy witaminy Di nie stało się to bez powodu. Jeśli nie chcesz do nich któregoś dnia dołączyć, to korzystaj ze słońca póki jest sezon bo to jedyna witamina jaka jest w sezonie całkiem za darmo, a zimą pij tran lub sięgnij po suplement. 

Cały dzień siedzimy w pracy w zacienionym biurze, potem wychodzimy do domu i natychmiast zakładamy okulary słoneczne i smarujemy się filtrami.Słońcofobiajest tak powszechna, że nawet kremy na dzień dla kobiet czy ich kolorowe kosmetyki (pudry, cienie, korektory i pomadki) obowiązkowo mają „flitr UV”, bo wtedy po prostu… lepiej się sprzedają. Tak nam reklama sprała mózgi: słońce to Twójnajgorszy wróg, przed którym konieczna jest ciągła, obowiązkowa ochrona w każdej możliwej formie! Tymczasem prawda jest całkiem inna:większość ludzi ma spore niedobory witaminy D. A to nie wróży nic dobrego (chyba że dla producentów Twoich przyszłych leków).

Ponadto wszystko co nakładamy na skórę wędruje do krwiobiegu w ciągu zaledwie minut. A nowoczesnechemiczneśrodki antysłonecznesą pełne toksycznych substancji, które NIE zostały przecież sprawdzone na poprzednich pokoleniach, są całkowicie nowym wymysłem, w użyciu zaledwie od kilkudziesięciu lat. Gdyby były faktycznie skutecznie jako profilaktyka antyrakowa, tozapadalność na raka skóry malałby zamiast rosnąć. Należy zadać sobie zatem pytanie dlaczego tak się nie dzieje, skoro mamy takie cud-środki antysłoneczne (ktoś kiedyś powiedział, że raka prędzej można dostać od tych środków niż od słońca: obawiam się, że mógł mieć niestety rację).

Niskie poziomy witaminy D zaburzają prawidłowe działaniewielu układów, w tym systemu odpornościowego i są wiązane z powstawaniem szeregu chorób cywilizacyjnych. „Zalecane” RDA czyli marne 600 IU na dobę to jedynie ułamek tego ile nam rzeczywiście witaminy D jest potrzebne. Bardzo dobrą książkę na ten temat napisał endokrynolog, specjalista od witaminy D, dr Sarfraz Zaidi („Witamina D kluczem do zdrowia”).

10. Przekazuj swoim dzieciom dobre wzorce

Można sobie uskuteczniać „walkę z rakiem” świętując specjalne światowe dni i organizując  marsze wstążek różowych czy żółtych, ale co to daskoro nie ma w przeciętnej rodzinie edukacji? Nasi przodkowie nie chorowali na raka w takim stopniu jak nasze pokolenie, więc kto miał nas nauczyć antyrakowego stylu życia? Nie wynieśliśmy tego z domu. Tsunami nowotworów to zjawisko względnie nowe, kiedyś chorowali jedynie ludzie starsi, dzisiaj mamy hospicja również dla dzieci i nikogo to nie dziwi.

Często słyszy się ludzi mówiących, że „u nas w rodzinie wszyscy mają skłonności do takiej czy innej przypadłości”. Tymczasem nie zwracamy uwagi na jeden podstawowy fakt:oprócz genów dziedziczymy również (a może przede wszystkim) nasze upodobania kulinarne i styl życia. Jeśli w rodzinie jadło się dużo, tłusto i słodko, a bez mięsa „to nie jest obiad”, to i my z dużą dozą prawdopodobieństwa będziemy tak gotować w swoim domu. Jeśli rodzina nie była w żadnym stopniu usportowiona i nie chodziło się nawet na wspólne rodzinne spacery, to i my najprawdopodobniej nie będziemy pałali miłością do aktywności fizycznej, upodobawszy sobie nieruchawy tryb życia.

Chyba, że stanie sięcoś, co nasze przekonania i nasze zwyczaje zmieni: to może być szkoła promująca sport, obracanie się wśród ludzi o pewnym stylu życia, przykład bliskiej osoby, której dany styl życia jednak się nie przysłużył, czy w końcu własne podupadnięcie na zdrowiu, które zmusi nas do powiedzenia głośno„dosyć tego!”. Wtedy przestajemy żyć „jak inni” albo jak nauczyli nas nasi rodzice („w zgodzie z tradycjami”) i szukamy własnych odpowiedzi, własnych dróg i wypracowujemy sobie swoje własne tradycje, dostosowane do czasów w jakich przyszło nam żyć.

W moim przypadku wpływ na zmianę miały dwa czynniki: doświadczenia na własnej skórze oraz przedwczesna śmierć mojej Mamy, która odeszła na zawał serca w wieku zaledwie 53 lat (miałam wtedy 31 lat). Inne przypadki chorób jakie wystąpiły w rodzinie bliższej i dalszej to stwardnienie rozsiane, rak piersi, rak mózgu, cukrzyca, otyłość, niedoczynność tarczycy, artretyzm, osteoporoza. Dziadkowie zarówno ze strony Mamy jak i Taty cieszyli się dobrym zdrowiem całe życie i odeszli w słusznym wieku (wszyscy po 80-tce). Ich dorastające już w powojennych czasach dzieci już gorzej, a dzieci ich dzieci jeszcze gorzej. Pomimo powszechnych szczepień, dostępu do antybiotyków i wielu innych nowoczesności, które miały je uchronić od zarazy, chorób i wszelakiego nieszczęścia, zapewniając zdrowie i długowieczność. Nie zapewniły, z pokolenia na pokolenie jest, mam wrażenie, coraz gorzej. Nowoczesność wychodzi nam bokiem gdy nie umiemy korzystać z jej dobrodziejstw z rozwagą.

Co możemy zrobić? Zabrać się do dzieła! Tak jak zrobiłam to ja, tak jak to zrobiła teżAnette Larkins:wszystkie kobiety w jej rodzinie zapadały w coraz to młodszym wieku na raka piersi. Ona sama powiedziała któregoś dnia „dość!”, stwierdziła bowiem, że przekazany jej tradycjami rodzinnymi styl życia zdrowiu nie sprzyja bynajmniej, po czym spokojnie dobiegła siedemdziesiątki i dalej cieszy się nieustającą witalnością i wyglądem czterdziestolatki. Geny to jedno, ale styl życia jak widać jest ponad wszystkim.

Dlatego zwracajmy uwagę na to,jakie wartości dotyczące stylu życia przekazujemy swoim dzieciom. Gdyby wszystkie dzieci z domu wyniosły umiłowanie do świeżych warzyw i owoców (bo tym byłyby karmione karmione od małego, zamiast sztucznymi „owocowymi” kaszkami Nestle i „owocowymi” jogurtami), gdyby wiedziały, że słodycze odbierają im zdrowie i osłabiają ich system odpornościowy, gdyby umiały odróżnić prawdziwe jedzenie od tworu udającego jedzenie, prawdziwy sok marchewkowo-jabłkowy od udającego go „napoju o smaku” – to nie musielibyśmy dzisiaj robić akcji typu „Sklepiki szkolne – zdrowa reaktywacja”. Dzieci tak nauczone od małego, z natury swej rzeczy z obrzydzeniem jak na całkowicie niejadalne artefakty patrzyłyby na batoniki, ziemniaczane czipsy, gazowane napoje czy polane lukrem słodkie drożdżowe bułki z białej mąki, a niesprzedane pseudosoczki właściciel sklepiku musiałby regularnie wywalać na śmietnik przeterminowane, bo nikt ich nie kupił.

Rynek (w tym przypadku uświadomione zdrowotnie dzieci) wymusiłby na nim, aby w sklepiku zamiast słodyczy, coli i smażonych pączków znalazły się świeże owoce, czipsy jabłkowe, mieszanki orzechów i suszonych owoców, porcjowane sałatki warzywne i owocowe czy też robione na miejscu soki i koktajle. Pamiętam z dzieciństwa pijalnie soków, gdzie można było kupić świeżo wyciśnięte soki. Bardzo mnie cieszy, że coraz więcej szkół (w tym szkoła mojego syna) uczestniczy w programie „Owoce w szkole”. Jeśli do tego dołoży się działania edukacyjne w rodzinie, to stworzymy szansę by następne pokolenie zamiast raka się bać, to będzie mu się prosto w nos śmiać.

Czy łatwo jest nauczyć dzieci miłości do warzyw i owoców? Nie jest łatwo, ale jeśli w redukowaniu pokarmów niezdrowych będziesz rodzicem konsekwentnym, który w dodatku dziecku zalety zdrowotne danego posiłku tłumaczy (dzieci uwielbiają słuchać co takiego wkładają właśnie do brzuszka!), to wkrótce (w ciągu zaledwie paru tygodni) będziesz miał w domu zamiast warzywnego niejadka prawdziwego wielbiciela zdrowego jadła –

A to ciekawe.

Temat: Śmierć zaczyna się w okrężnicy

Jeden z moich przyjaciół ma dziecko, które cierpiało na wszystkie dolegliwości świata:

alergie, wypryski, biegunki, zatwardzenia. Łapało infekcje za infekcja.

Mj przyjaciel zaczął wiec odstawiać w jego diecie kolejno: mleko, gluten, wędliny, jajka, ale bez skutku.

Dziecko nadal chorowało

Ale wróćmy od początku dziewczynka urodziła się przez „cesarkę”.

Kiedy się o tym od niego dowiedziałem, nie zastanawiałem sie nawet sekundę. Natychmiast

pomyślałem: flora jelitowa.

Smierć zaczyna się w okrężnicy

Żle pracujące jelita, zanieczyszczone zła żywnością, wypełnione potencjalnie patogennymi bakteriami i

grzybami (np. Candida albicans) oraz zalegającymi toksynami mogą stać sie czynnikiem powodującym

niestabilność organizmu i problemy..

W szczeglności, możesz cierpieć na uciążliwe zaparcia, wzdęcia, biegunki, różorakie zapalenia,

podrażnienia skry, huśtawki nastroju lub jeszcze cięższe choroby, takie jak zespół jelita drażliwego,

krwawa biegunka lub rak okrężnicy (ostatniej części jelita, tu¿ przed odbytem).

Podczas autopsji często widęż, że okrężnica zmarłej osoby jest wypełniona długo zalegającymi,

toksycznymi resztkami pokarmowymi. Stad właśnie pochodzi powiedzenie: smierć zaczyna sie w

okrężnicy.

Złe funkcjonujące jelita to zagrożenie dla całego układy odpornościowego. Będziesz wiec cierpieć na

najgorsze przypadłości, choroby zakaźne i zapalne dotykające sfery trawiennej, oddechowej,

moczowej itp.

Ponadto chora okrężnica jest także czynnikiem wpływającym na problemy emocjonalne: niewiele osób,

nawet wśród lekarzy, o tym wie, ale to właśnie komórki znajdujące się w jelicie produkują 80% serotoniny,

która znajduje się w naszym organizmie (serotonina to hormon szczęścia).

Twoje jelita są w pewien sposób Twoim drugim mózgiem. Musisz wiec o nie zadbać jak najlepiej.

Wspieraj swój układ trawienny

Wszędzie w Internecie znajdziesz bardziej lub mniej uczciwe oferty produktów mających na celu

oczyszczenie Twojego przewodu pokarmowego. Należy jednak pamiętać, że Twoje jelita nie są ani

kominem, który wystarczy przeczyścić szczotka, ani rura, którą przetkasz przy pomocy Kreta. To sprawa

dużo bardziej subtelna.

Normalnie nie musiałbyś nic robić. Matka natura wszystko przewidziała: armie złożona z milionów

mikroorganizmu w, które zasiedlają Twoja okrężnice. Ich zadaniem jest w dzień i w noc ochraniać jelita,

czyścić je i powstrzymywać szkodliwe bakterie i drożdże.

W Twoim organizmie jest sto razy więcej takich mikrobów niż komórek w ciele, około 100 000 miliardów (to

14 zer!).

Ta potężna armia walczy pod wspólna nazwa flora jelitowa lub bakteryjna.

Słowo flora w tym znaczeniu odnosi sie do du¿ej liczby gatunków bakterii i drożdży (przynajmniej 200),

które współistnieją niczym rośliny w ogrodzie botanicznym. Ich kombinacja w Twoim organizmie jest tak

samo unikalna jak odciski palców.

Tylko od Ciebie zależy pielęgnowanie tego wspaniałego ogrodu, musisz go regularnie podlewać i

plewić z chwastów, dostarczając im jednocześnie odżywczych ziaren lub też możesz zostawić go na

pastwie losu. W tym drugim przypadku piękny park w stylu angielskim szybko przemieni się

w przerażające składowisko śmieci, zbiorowisko toksycznych gatunków, ktróre sprzyjają rozwojowi chorób.

Brzydkie zapachy nie są normalne

W Twojej okrężnicy zachodzi fermentacja błonnika pokarmowego, niestrawionego w jelicie cienkim.

Kiedy jest zdrowa ona i dobrze funkcjonuje, pozostają tylko niepotrzebne resztki, które są regularnie

wydalane inie powodują brzydkiego zapachu.

Zupełnie odwrotnie dzieje się, gdy masz w organizmie szkodliwe bakterie i drożdże. Wówczas pasaż

jelitowy jest zaburzony, dochodzi do zaparć lub biegunek, a resztki pokarmowe zaczynają wydzielać

bardzo nieprzyjemny zapach. Ponadto, kiedy złe trawienie na dobre zagości w Twoim organizmie,

zakłócą optymalne wchłanianie składników odżywczych pochodzących z pokarmów. Jeśli nic z tym nie

zrobisz, Szanowny Czytelniku, zaczniesz cierpieć na stałe niedobory żywieniowe.

Poza tym taka szkodliwa flora produkuje również dwutlenek węgla, metan oraz nadmiar wodoru. Jeśli

pozostawisz to w ten sposób, to sytuacja będzie sie pogarszać, aż doprowadzisz do tego, że cała Twoja

okrężnica będzie pełna gazów, aż odniesiesz wrażenie, że zaraz eksploduje.

Wiatry i wzdęcia nie są wcale śmieszne. Wskazują jedynie, że Twoje odżywianie jest złe i że Twoja

okrężnica potrzebuje pomocy. To błędne koło spowodowane jest brakiem dobrych bakterii

sprzyjających trawieniu.

Po tym krótkim wprowadzeniu pozwolę sobie powrócić do historii córki mojego przyjaciela, która urodziła się

przez cesarkę.

Twoja flora bakteryjna kształtuje się od chwili narodzin

Skład Twojej flory bakteryjnej zależy przede wszystkim od sposobu, w jaki się urodziłeś.

Kiedy przebywałeś w brzuchu matki, Twój przełyk był sterylny. Nie było w nim żadnych mikrobów.

Dokładnie w momencie Twoich narodzin pojawiły sie bakterie i drożdże: 72 godziny później Twój przełyk

zawierał ju¿ 1000 miliardów bakterii i drożdży!

Należy sobie zadać pytanie, skąd się wzięły te bakterie i drożdże? Niewiele osób wie, że u dzieci

urodzonych droga naturalna pochodzą one z flory pochwowej ich matki (a dopiero później z pokarmu).

Ze względu na to, że flora dziecka w dużej mierze zależy od flory bakteryjnej matki, musi ona

zachować dobra florę w ostatnich tygodniach swojej ciąży, ponieważ przekazuje w spadku dobre

gatunki mikrobów, aby wypełnić nimi jelita swojego malucha. Jeśli, dla odmiany, jelita matki są skażone

przez złe i patogenne bakterie, to przyszły potomek również otrzyma je w spadku, niestety.

Stad mówi się, że cześć predyspozycji do chorób jest związana z mikrobami przekazywanymi dzieciom

przez matki w momencie narodzin. Chodzi tutaj przede wszystkim o takie schorzenia jak astma i

wypryski.

Jeśli w ciągu ostatnich tygodni ciąży matka zregeneruje swoja florę (za chwile zobaczymy, w jaki

sposób), to dziecko nie zostanie obciążone chronicznym zapaleniem oskrzeli, astma lub wykwitami

skórnymi. Ten prosty środek uchroni wiec nowonarodzonego przed deficytami niosiącymi nawet ryzyko

upośledzenia.

Jednak przypadkiem problematycznym są dzieci urodzone przez cesarkę.

Dziecko wyjęte bezpośrednio z łożyska (sterylnego) nie ma żadnego kontaktu z flora swojej matki. W

zamian otrzymuje flor środowiska, a jest to mało sprzyjające środowisko szpitalne, często bogate w

bakterie odporne na antybiotyki, a w szczeglnośći okryty złą sławą gronkowiec złocisty

(Staphylococcus aureus).

Taka flora bakteryjna o szpitalnym pochodzeniu może mieć dla takiego dziecka przykre konsekwencje

do końca życia, jeśli na czas się jej nie skoryguje.

Dlatego też dla mam zmuszonych do rodzenia przez cesarkę ważne jest, by zasiedlały przewód

pokarmowy swojego dziecka dobrymi bakteriami od momentu narodzin. Jednak¿e nawet dobra flora

bakteryjna może zostać zakłócona przez opisane niżej przyczyny.

Jak równowaga Twojej flory może zostać zakłócona?

Od chwili narodzin równowaga mikroflory bakteryjnej podlega ciągłej ewolucji. Chodzi o dynamiczna

równowagę, która może zostać zakłócona przez różne czynniki endogenne i egzogenne:

czynniki endogenne (czyli wewnętrzne):może sie zdarzyć, że masz niedobory w systemie

immunologicznym lub utajona chorobę metaboliczna, która powoduje zmianę Twojej flory bakteryjnej. W

przypadku rany lub ingerencji chirurgicznej, zapalenia, chronicznego zaparcia lub guzów jelita, Twoja

mikroflora może być również poważnie zaburzona, co wpłynie na objawy Twojej choroby i opóźni

podjecie właściwego leczenia;

czynniki egzogenne (czyli zewnętrzne):nie zrównoważone odżywianie, zakażenie metalami ciężkimi,

pestycydy stosowane w rolnictwie i dodatki żywieniowe, antymikrobowe, infekcje wywołane zarazkami,

intensywny stres, kuracja antybiotykowa, szczepienia mogą przyczynić się do zniszczenia Twoich

dobrych bakterii, a ich miejsce zajmą namnażające się szybko zarazki patogenne (odpowiedzialne za

choroby).

Konsekwencje mogą być różne: od prostych problemów trawiennych aż po zupełne zachwianie bariery

ochronnej organizmu. W tym przypadku ryzykujesz rozmnażaniem się zarazków, aż do sepsy (ogólnego

zakażenia), a co za tym idzie do potencjalnej śmierci.

To pokazuje, że zrównoważona flora bakteryjna odgrywa kluczowa role dla Twojego zdrowia i Twojej

odporności na choroby. Trzeba zrobić wszystko, aby utrzymać te florę w dobrym stanie

mikrobiologicznym.

Oczywiście, pokaże Ci za chwile, jak to zrobić.

Utrzymywanie i ulepszanie swojej flory bakteryjnej

Niektóre z bakterii w Twojej florze, maja dobry wpływ na zdrowie oraz ogólnie na Twoje życie: to dlatego

naukowcy ochrzcili je probiotykami (czyli sprzyjającymi życiu). Stymulują one układ odpornościowy,

zmniejszają alergie, uspokajają zapalenie jelit. Zapobiegają produkcji toksyn mogących przeciażyc

wątrobę, poprawiają prace jelit, redukują zakażenia, przeciwdziałają problemom pokarmowym

(zaparciom lub biegunce).

Jednak, aby probiotyk zasłużył na swoja nazwę, jego zbawienne działanie musi byc potwierdzone

naukowo.

Pozostałe bakterie sa niebezpieczne i patogenne: przyczyniają się do rozwoju problemów zdrowotnych

wszelkiego typu takich jak alergie, grzybice i inne choroby.

Spośród chorób grzybiczych niezwykle jest groźną drożdżyca wywołana przez Candida albicans,

ponieważ rozmnażanie się tych zarazków w organizmie zmienia system odpornościowy, otwierając

drogę innym chorobom, nawet nowotworom.

Twoje wyzwanie jest następujące:wzmacniać swoje zdrowie poprzez zaszczepianie dobrych gatunków

bakterii. Zapobiegać rozwojowi gatunków patogennych (przyczyn infekcji).

Oto środki, które możesz podjąć w celu ochrony i wzmocnienia Twojego systemu immunologicznego,

poprawienia Twojego samopoczucia.

Ograniczanie spożycia żywności wysokoprzetworzonej

Wysoko przetworzone mięso, sery, tłuszcze i cukry spożywaj z umiarem, ponieważ w nadmiarze mogą

one zakłócić równowagę mikroflory.

Zależność jest prosta: od 1950 roku znacząco wzrasta spożycie żywności przetworzonej, a wraz z nim

rozwój tak zwanych chorób cywilizacyjnych: problemów kardiologicznych, trawiennych, metabolicznych,

nerwowych, kostnych itp.

Weźmy na przykład zwiększone spożycie cukrów: sacharozy, fruktozy, maltozy, laktozy, glukozy.

Wszystkie słodzone produkty lub szybko przekształcające się w cukry proste (włączając w to soki

owocowe), sprzyjają rozmnażaniu flory grzybicznej, która wpływa na odporność, wprowadza ryzyko

cukrzycy, otyłości, chorób serca i wszelkiego rodzaju nowotworów.

Być może wydaje Ci się, że trochę przesadzam, ale lekarze nie maja już co do tego żadnych

wątpliwości: duże spożycie cukrów powoduje hiperglikemie, potem hiperinsulinemie, co z kolei

przyspiesza rozwój komórek rakowych i prowadzi do tworzenia sie guzów nowotworowych.

Polacy spożywają aż 42 kilogramy cukru rocznie (czyli ponad 115 gramw dziennie). Liczba ta jest

niebezpiecznie wysoka. Powinna być zredukowana przynajmniej o trzy czwarte, to znaczy spaść

poniżej 10 kg rocznie. Możesz zminimalizować spożycie mięsa, tłuszczów i produktów mlecznych.

Pierwszeństwo w Twoim żywieniu powinny mieć owoce, warzywa, płatki pełnożbożowe, tłuste ryby

morskie bogate w odżywcze składniki (kolagen, minerały, witaminy spalające tłuszcz, kwasy

tłuszczowe omega-3). Ponadto odrobina mięsa, nabiału (zwłaszcza mleka koziego i owczego), olejów

roślinnych (najlepiej oleju z orzechów i oleju rzepakowego) oraz mniej tłuszczów nasyconych i mało

słodyczy.

Jedz więcej błonnika, to są prebiotyki

Współczesne odżywianie, zbyt bogate w produkty przetworzone (mięso, ser, tłuszcze i słodycze) jest

ubogie w błonnik. Choć błonnik nie jest podstawowym pokarmem dla naszego organizmu, to mimo

wszystko należy go dostarczać, ponieważ jest on odpowiedzialny za florę bakteryjną i przekształca się

w kwasy organiczne, które chronią błonę śluzową.

Niektóre rodzaje błonnika są rozpuszczalne, ponieważ maja niska masę molekularna. Nazywa się je

zatem prebiotykami, ponieważ stymulują wzrost bakterii probiotycznych lub dobrych bakterii w Twoim

ekosystemie jelitowym.

A ponieważ Twoja flora bakteryjna odżywia się błonnikiem, nie możesz jej pozbawić rozpuszczalnych

typ w błonnika. Znajdują sie one w dojrzałych owocach sezonowych, w dużej ilości warzyw

(pierwszeństwo maja rośliny strączkowe) i zbożach o niskiej zawartości glutenu (ryż, proso, gryka,

orkisz).

Wybieraj ekologiczne warzywa i owoce, ponieważ nie zawierają one (rakotwórczych) pestycydów ani

konserwantów (działających przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo, zmieniających florę jelitową).

Ponadto unikaj łączenia w jednym posiłku związków skrobi i produktów zawierających kwasy (np. płatki i

cytrusy, płatki lub rośliny strączkowe polane octem lub sokiem cytrynowym, pomidory i ryż), ponieważ

kwasy neutralizują oddziaływanie na skrobie enzymów znajdujących się w ślinie, co może wywołać

produkcje toksyn w jelitach.

Odkryj produkty kiszone

Wszystkie produkty kiszone zawierają grupe bakterii kwasu mlekowego:Lactococcus, Enterococcus,

Leuconostoc, Pediococcus, Streptococcus, Lactobacillus.

Nasi przodkowie intuicyjnie wiedzieli, że kiszenie produktów i ich konsumpcja sprzyja zdrowiu. Od

początku ubiegłego wieku mikrobiolodzy stopniowo udowadniają, że niektóre bakterie, które rozwijają się

w produktach kiszonych, spełniają funkcje probiotyków, dając wiele korzyści zdrowotnych.

Kiszona kapusta jest stosowana od czasów rzymskich, a potrawy z kapusty są ważne w kuchni w

Europie Środkowej, od Alzacji do Ukrainy. W krajach azjatyckich kiszenie kapusty jest również

popularne, w takich daniach jak koreańskiej kuchni.

W Polsce sok z kiszonych buraków stanowi podstawę naszej narodowej zupy barszczu, ale w formie

kiszonej można jeść większość warzyw: ogórki, paprykę, pomidory, marchew...

W naszej diecie warto wykorzystać oliwki, ogórki, buraki, rzepę itp. Mogą one zostać przyrządzone w

formie kiszonki. Należy jednak pamiętać, że im bardziej przemysł spożywczy wykorzystuje do ich

produkcji solankę lub ocet, tym bardziej niszczone sa dobre bakterie. Dzisiejsze piwo choc podlega

fermentacji, zazwyczaj jest pasteryzowane i zawiera bardzo niewiele bakterii i drożdży.

Również sfermentowane mleko jest bogate w dobre bakterie probiotyczne w zależnosci od gatunku i

biotypu używanych bakterii.

Przykładem tego mogą być jogurty (fermentowane zactobacillus bulgaricus i Streptococcus

thermophilus), mleko acidophilus (fermentowane przez Lactobacillus acidophilus), mleko bifidus

(fermentowane przez Bifidobacteriumbifidum, longum, breve lub lactis), kefir (fermentowany przez kilka

gatunki w Lactococcus, Lactobacillus, Leuconostoc, Saccharomyces, Kluyveromycesitp.).

Wszystkie te rodzaje mleka pomagają chronić zdrowie, zwłaszcza gdy surowcem jest mleko kozie lub

owcze. Odnośnie jogurtów konwencjonalnych to budzą one coraz mniejsze zainteresowanie, poniewa¿

coraz więcej ludzi cierpi na nietolerancje krowiego mleka, powodującą stany zapalne (katar, zapalenie

zatok, astma, choroba zwyrodnieniowa stawów itp.).

Zmień sposób jedzenia

Staraj się dobrze żuć i nawilgacając pożywienie śliną, szczególnie to bogate w skrobie (zboża, owoce i

warzywa). Proces żucia gwarantuje, ¿e pierwszy etap trawienia w ustach następuje pod wpływem

amylazy ślinowej, która niweluje nieprzyjemny oddech i toksyny.

Nie przesadzaj z jedzeniem, ponieważ może to powodować reakcje immunologiczne u niektórych osób:

nietolerancje mleka krowiego i jego pochodnych oraz zmodyfikowanych zb¿ bogatych w gluten i ich

pochodnych.

Nie dla wody chlorowanej

Chlor jest dodawany do wody, ponieważ zabija szkodliwe bakterie.

Jest to duże osiągniecie dla ludzkości, ponieważ dzięki temu zniknęły takie choroby jak czerwonka i

cholera.

Trzeba jednak wiedzieć, że chlor działa tak samo w przewodzie pokarmowym: ma tendencje do

dezynfekcji, masowego zabijania mikroorganizmów, zarówno tych dobrych, jak i złych.

Tak wiec należy unikać niepotrzebnego kontaktu z substancjami bakteriobójczymi (które zabijają

bakterie) lub fungicyd w (które zabijają drożdże i grzyby), w tym produktów do dezynfekcji rak i skóry,

ponieważ zabijają na oślep dobre i złe szczepy drobnoustrojów. Skóra oraz narządy płciowe są pokryte

mikroflorą, dlatego należy je chronić.

Te środki ostrożności warto stosować w celu ochrony swojej mikroflory. Wtedy jeśli Twoja dieta i styl

życia są zrównoważone, możesz cieszyć się zdrowiem.

Aby ułatwić ten proces, warto również dodać kilka rzeczy mam tu na myśli dobre probiotyki. Problem

polega na tym, że są one trudne do zdobycia. Większość probiotyków dostępnych na rynku po prostu

nie działa, ponieważ zabijają one dobre bakterie.

A o tym, jak nie dać się nabrać sprzedawcom probiotyków, opowiem Ci w jednym z następnych

numer w Poczty Zdrowia.

Tymczasem życze dobrego i pięknego życia,

Jean-Marc Dupuis

PS: Jeśli znasz kogos, komu ten artykuł mógłby pomóc, prześlij mu go, proszę.

A może otrzymałeś ten artykuł od innej osoby? Jeśli nie jesteś jeszcze prenumeratorem Poczty

Zdrowia, gorąco zachęcam, abyś do nas dostarczył (to zupełnie bezpłatne!).

Dwa razy w tygodniu otrzymasz e-mailem najnowsze i w pełni wiarygodne (potwierdzone wieloma

badaniami naukowymi przeprowadzanymi na całym świecie) informacje o naturalnych metodach

leczenia i zapobiegania chorobom.

Wystarczy, że klikniesz tutaj, a następnie w ramce wpiszesz swj adres e-mail i klikniesz żółty przycisk.

Kliknij odpowiednia ikonę, aby polecić newsletter Poczta Zdrowia swoim znajomym!

Jeśli chcesz bezpłatnie otrzymywać ten newsletter, a jeszcze go nie prenumerujesz, kliknij tutaj

Możesz skomentować ten artykuł na stronie www.pocztazdrowia.pl

Bezpłatny newsletter elektroniczny Poczty Zdrowia jest polskojęzycznym wydaniem francuskiego

newslettera Sant, Nature, Innovation. Dostarcza on najnowszych i w pełni wiarygodnych

(potwierdzonych wieloma badaniami naukowymi przeprowadzanymi na całym świecie) informacji o

naturalnych metodach leczenia i zapobiegania chorobom. Wszelkie wskazania i zalecenia są

dodatkowo zweryfikowane przez polskich lekarzy, abyś miał pewność, że możesz je stosować tak¿e w

naszym kraju. Informacje zawarte w newsletterze Poczty Zdrowia sa opublikowane w celu

informacyjnym i nie mogą być traktowane jako indywidualne porady lecznicze. Zalecamy, aby przed

rozpoczęciem jakiejkolwiek kuracji skonsultować się z lekarzem lub terapeuta. Wydawca nie ma

intencji wchodzenia ze

swoimi Czytelnikami w relacje lekarz pacjent. Wydawca nie odpowiada za niezawodność, skuteczność

ani za poprawne korzystanie z informacji zawartych w newsletterze, ani za problemy zdrowotne, ktre

mogą wystąpić na skutek omawianych terapii. W ka¿dym momencie możesz zrezygnować z

subskrypcji newslettera Poczty Zdrowia - Wypisz mnie

Newsletter Poczta Zdrowia jest publikowany przez Pocztę Zdrowia sp. z o.o. z siedziba w Białymstoku,

o kapitale zakładowym w wysokości 6650 zł, zarejestrowana przez Sad Rejonowy w Białymstoku, XII

Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sadowego, pod nr KRS 0000445450. Aby się z nami

skontaktować, proszę pisać na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. .

Owsianka rządzi.......

Poniżej podajemy link do tej informacji.

TUTAJ ten link.

Licznik odwiedzin

3279005
Dziś
Wczoraj
Ten tydzień
Poprzedni tydzień
Ten miesiąc
Poprzedni miesiąc
Całkowity
1805
1880
13485
2627956
68710
88277
3279005